jeudi 29 mai 2014

William Wharton

William Wharton, a właściwie Albert William du Aime, to amerykański pisarz z Filadelfi, który w historię literatury wpisał się swoją powieścią Ptasiek (Birdy) i odniósł spory sukces w Polsce. Do tego stopnia, że część jego dzieł została wydana tylko w Polsce.

William Wharton, a właściwie Albert William du Aime, to mój ulubiony pisarz.
Moja przygoda z jego książkami zaczęła się 11 lat temu. Dokładnie 2 czerwca 2003 roku. Miałam wtedy 13 lat. Poszłam z mamą do księgarni kupić kilka pozycji, które chciałam przeczytać. Mama aż podskoczyła z radości widząc jeszcze cieplutką, nową powieść Whartona Rubio. Obok leżał Ptasiek. Wzięła obydwie. Ja wtedy przechodziłam przez etap Coelho.
Kiedy wyczerpało się moje zainteresowanie pseudofilozofem, zaczęłam przyglądać się książkom Whartona. Zaczęłam od Rubio. Jak już kiedyś pisałam, to moja ukochana książka. Potem był Ptasiek... A następnie mnóstwo innych pozycji tego pisarza, jakie tylko mogłam znaleźć w księgarni. Do Rubio wracałam bardzo często w ciągu tych 11 lat, ale nigdy nie starałam się szukać innych książek Whartona, których brakowało mi w mojej kolekcji. Kilkakrotnie polecałam Whartona moim znajomym, ale po tym jak dowiedziałam się, że książki Whartona nie są praktycznie dostępne we Francji, mój zapał ostygł. No bo z kim będę dyskutować?

Wszystko zmieniło się kilka dni temu kiedy wpadłam na pomysł zainwestowania w Kindle Paperwhite. Czekając na dostawę, sprawiłam sobie całkiem pokaźną kolekcję e-booków, a tym samym zrobiłam listę książek, które zawsze chciałam przeczytać, ale brakowało mi czasu. Na pierwszy rzut miała iść Lalka Prusa, ale pokusa powrotu do Whartona była silniejsza. Nie, nie przeczytałam po raz enty Rubio, ale powieść, która śniła mi się po nocach od bardzo dawna, a której nigdy nie mogłam znaleźć: Spóźnieni kochankowie. Tak, ci sami, o których kiedyś Ich Troje śpiewało kiczowatą piosenkę.
Mirabelle i Jacques przypomnieli mi, za co tak bardzo uwielbiałam kiedyś Whartona, a także uświadomili mi jak bardzo powieści Whartona ukształtowały moją własną filozofię życiową.
William Wharton posługuje się bardzo prostym stylem. Narrację prowadzi w pierwszej osobie, często w czasie teraźniejszym, co daje czytelnikowi poczucie uczestniczenia w akcji. Bez górnolotnych, filozoficznych fragmentów. Opisy nie są przydługie ani nudne. Wharton był również malarzem, więc opisy przypominają malowanie obrazu. W swoich powieściach pisze o samym sobie, własnych przeżyciach, swoich bliskich. Główny bohater każdej książki, mężczyzna, to zawsze alter-ego pisarza. Jego filozofią życiową, którą przekazuje w każdej swojej książce to świadome przeżywanie życia, korzystanie ze swoich możliwości i talentów.
Oczywiście mając 13 lat, nie zdawałam sobie z tego sprawy. Teraz, czytając Spóźnionych kochanków, przez 3/4 książki miałam łzy w oczach, ponieważ to był kolejny, po Cabaret, policzek. Cieszę się jednak, że za młodu te ważne rzeczy mi nie umknęły i zakorzeniły się wystarczająco mocno w mojej podświadomości, bym teraz mogła spełniać swoje marzenia i przeżywać głęboko, duchowo i świadomie moje życie. To bardzo wpłynęło na mój sposób odczuwnia różnych rzeczy oraz rozwinęło moją wrażliwość do granic możliwości.
Dorobek literacki Whartona polecam każdemu, ale wiem, że nie każdy zrozumie, co on chciał przez to powiedzieć...

Powieści Williama Whartona bardzo warte przeczytania:
- Ptasiek
- Rubio
- Dom na Sekwanie
- Spóźnieni kochankowie
- W księżycową jasną noc