dimanche 15 juin 2014

Comme a la maison.

Sezon teatralny 2013/2014 w Théâtre du Nord-Ouest powoli dobiega końca. Zostało mi jeszcze 5 dat w roli Mademoiselle Pomponnette. Oczywiście wracamy po wakacjach! Nie zmienia to jednak faktu, że wspominam ten sezon z rozrzewnieniem.
Pamiętam jak prawie rok temu przekroczyłam po raz pierwszy progi teatru. Nie znałam nikogo, nie wiedziałam, co gdzie się znajduje. Wszystko było nowe, nieznane, a ja ekscytowałam się nową przygodą. Nowym początkiem. Nie spodziewałam się tego, co nastąpiło.
We wrześniu byłam nikomu nieznaną dziewczyną z dalekiego kraju. Teraz jestem Agnes. Tą Agnès, która przejęła rolę Mademoiselle Pomponnette w trybie pilnym. Tą Agnès, nadal z dalekiego kraju, która... hej! gra całkiem nieźle! Nie nieźle, ale dobrze... I na tyle dobrze, że ludzie chcą ją oglądać, a inni reżyserzy chcą z nią pracować. Tą Agnès, która bardzo profesjonalnie prowadzi reżyserkę, dzięki czemu ciągle dostaje nowe propozycje. I hej! To jestem ja!
Po tym pierwszym sezonie, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że rok nauki w absurdalnie drogiej szkole teatralnej jest nic nie warty w porównaniu z rokiem pracy w teatrze. Przez ten rok nauczyłam się o wiele więcej niż przez kilka miesięcy w CDAS. W dodatku miałam okazję pracować z różnymi reżyserami i aktorami. Z Profesjonalistami, których można znaleźć wklepując w Google ich nazwiska. W tym samym czasie moje CV też na tym zyskiwało. Nie można nauczyć się grać, wystawiając jakiś projekt tylko raz. To nie jest gra. Grając Pomponnette ciągle zaskakuję samą siebie i po zejściu ze sceny zastanawiam się: Hej! To naprawdę byłam ja? Pomponnette ewoluuje pod wpływem moich emocji, humoru, kondycji... Ale też pod wpływem nastroju mojego partnera, jego emocji, jego pomyłek... Pod wpływem wpadek. Niedawno fragment scenografii spadł na panią w publiczności. Akurat w mojej scenie. W niepisanej umowie, która zawiązała się między nami na scenie w tym momencie, to mi przypadło przywrócenie biegu w sztuce. Tego nie uczą w szkołach teatralnych. To trzeba przeżyć.

W ciągu tych 9 miesięcy pracowałam przy 6 spektaklach. To dużo. Na przyszły sezon mam już zaplanowane 3 spektakle, czwarty w trakcie negocjacji.
Mam to szczęście, że pracuję z osobami, które najdłużej okupują teatr. I które mogą mnie rekomendować jeśli chciałabym zrobić coś swojego. Ta stała ekipa teatru jest dla mnie jak druga rodzina. Wiem, że jeśli coś się dzieje to mogę się do nich zwrócić i otrzymam wsparcie. Już nie raz mi to udowodnili. Tak samo jak ja udowodniłam im, że mogą na mnie liczyć. Na razie trafiły mi się tylko 3 osoby, które podkopały trochę tą rodzinną atmosferę. Owe 3 osoby nie pracują już w teatrze, ponieważ nie tylko mi zalazły za skórę, i wszyscy zgodnie twierdzili, że nie są to aktorzy, z którymi przyjemnie się pracuje.

Mam nadzieję, że moja kariera w TNO potrwa jeszcze trochę. To miejsca ma w sobie magię, niesamowitą atmosferę. I przede wszystkim nie myślę o nim jak o pracy, ale jak o domu.