mardi 30 septembre 2014

20 godzin przed.

Czas leci jak szalony. Za 24 godziny będziemy opijać mój wielki-mały sukces. Ciężko jest mi ukryć wzruszenie i zniecierpliwienie. Wiem, że to jeszcze nie jest premiera, po której nastąpi cała seria przedstawień, jednak dla mnie to jest po prostu krok milowy. Do przodu. A potem będzie już z górki.

Udało mi się zebrać wspaniałą trupę, więc jutro wieczorem na scenie będą same perełki. Wiem, że dadzą z siebie wszystko i nie zawiodą mnie ani publiczności.

Podczas prób miałam również okazję sprawdzić się jako reżyser. Zadanie trudne, ale udało mi się okiełznać moje gaduły i spóźnialskich.

Pamiętam jak dokładnie 3 lata temu postanowiłam spełnić to marzenie. Siedziałam na widowni teatru Marigny, serce biło mi jak szalone kiedy oglądałam Cabaret i myślałam o tym jak bardzo zaniedbałam moje marzenia. Ten musical wymierzył mi taki policzek i tak zachęcił do działania, że dopiełam swego. Może jeszcze nie do końca, ale jestem już bliżej niż dalej. Wiem, co chcę robić, co chcę pokazać i w jak publiczność chciałabym celować. Wiem też jak do tego dojść.

Mam nadzieję, że jutro wieczorem historia, którą opowiemy na scenie, wzruszy chociaż jedną osobę. Chciałabym wywoływać w ludziach emocje, których nie będą się wstydzić. Chciałabym ich wzruszać moimi historiami. Chciałabym żeby uczestniczyli w tych, magicznych dla mnie, chwilach, kiedy zostawiamy nasze jestestwo w garderobie i stajemy się kimś innym.