jeudi 25 septembre 2014

Absurdy Francji 1

Jedna z moich sąsiadek postanowiła ściągnąć do Francji swoją nastoletnią córkę. Żeby miała lepszy start w życiu. Dowiadywałyśmy się obydwie jak to tu jest, co zrobić, żeby dziecko zostało przyjęte do szkoły. Z informacji, które dostałyśmy w jednym z Centre d'Information et d'Orientation wynikało, że procedura jest prosta: dziecko zdaje test, składa papiery i jest przyjmowane do szkoły.

Córka sąsiadki zdała test na początku lipca i w owym CIO powiedzieli, że trzeba czekać na list i około 20 września na pewno pójdzie do szkoły.

20 września minął, listu nie ma. Pojechałam z sąsiadką do odpowiednika kuratorium.

Dowiedziałyśmy się, że w departamencie 93 jest za dużo dzieci, które nie mówią po francusku, więc córka sąsiadki pójdzie do szkoły, ale dopiero w marcu lub kwietniu (!). A w sumie to niewiadomo czy pójdzie, bo w styczniu kończy 16 lat, a obowiązek szkolny kończy się właśnie w tym wieku. I w ogóle to trzeba było zdawać test w lutym tego roku, a nie w lipcu!

Z kolei jako, że córka sąsiadki ma jeszcze 15 lat i nie chodzi do szkoły, to sąsiadka może stracić prawa rodzicielskie, za zaniedbanie obowiązku szkolnego.

Absurd goni absurd. Wszyscy łapią się za głowę, z Ambasadą Polski, włącznie.