mercredi 10 septembre 2014

Dlaczego unikam Polaków?

Oczywiście nie wszystkich, bo mam świetnych sąsiadów, wspaniałych znajomych, a wczoraj w teatrze czekała na mnie bardzo miła niespodzianka.
Różnica polega na tym, że moi znajomi czy sąsiedzi nie mają typowo polskiej mentalności Polaka za granicą.

Ale czym jest ta typowo polska mentalność?

Wyobraźmy sobie Kowalskiego na dorobku we Francji.
Pan Kowalski pracuje na budowie, zazwyczaj na czarno. Statystyki w tym wypadku są bezlitosne. Pan Kowalski jest takim patriotą, że zna tylko swój ojczysty język i nie ma zamiaru splugawić go znajomością jakiegoś tam francuskiego.

To teraz wyobraźmy sobie Kowalską, żonę pana Kowalskiego na dorobku we Francji.
Pani Kowalska pracuje jako sprzątaczka lub opiekunka do dziecka. Oczywiście na czarno. Czasami jest deklarowana na kilka godzin u kilku patronek żeby mieć numer secu, konto czy zasiłek na dziecko. Pani Kowalska nie chce szukać normalnej pracy, bo jej się to nie opłaca. Poza tym i tak niedługo zjedzie do Polski. No i, tak jak Pan Kowalski, pielęgnuje swój wewnętrzny patriotyzm i język ojczysty z wątpliwą ortografią.

Państwo Kowalscy są tu od 10 lat. Mają samochód na polskich blachach (francuskie ubezpieczenie za drogie, a poza tym banki czasami odmawiają współpracy z osobami niemówiącymi po francusku), mają mieszkanie bez papierów lub z papierami, ale za łapówkę (bo w tej agencji pracuje Polka...). Sprowadzają mięso z Polski. Oglądają polską telewizję, przepłacają w polskim sklepie, chodzą do polskiego lekarza, dentysty, fryzjera i kosmetyczki. Co niedzielę stawiają się w polskim kościele. Bilety do Disneylandu kupują w polskim kiosku, Dzieci chodzą do polskiej szkoły, a sprawy urzędowe załatwia polska agencja.
Odłożone pieniądze przeznaczają na wykończenie domu w Polsce.
Czasami przychodzi nagła potrzeba i Państwo Kowalscy szukają kogoś kto by im użyczył adresu (jeśli sami mają mieszkanie na czarno), żeby pobrać zasiłki czy móc założyć konto, ubezpieczenie, cokolwiek. Czasami szukają tłumacza, bo sami się nie dogadają. Czasami szukają też korepetycji z francuskiego, ale szybko rezygnują z nauki, bo to czas pochłania i pieniądze (10€ za godzinę to majątek).

Państwo Kowalscy stanowią większość polskich emigrantów we Francji.

Kiedy jednak jakaś Pani Kowalska czy Pan Kowalski postanowią wyłamać się ze schematu i stwierdzają Cholera! Nie chcemy tak żyć! Trzeba się nauczyć francuskigo żeby mieć lepszą pracę i tu zostać. to inni Kowalscy zaczynają ich wyśmiewać. Bo ktoś ma większe ambicje niż tkwienie we francuskiej polonii.
Kiedy ktoś, spoza obozu Kowalskich, powie im wprost, że to lekki wstyd tak się zamykać w tym, co polskie, to Kowalskich coś bierze. Nie daj Boże, żeby to była osoba lepiej usytuowana i mówiąca po francusku! Nie wiem czy to zazdrość, czy chęć ściągnięcia tej osoby do poziomu, czy co jeszcze innego... W każdym bądź razie Kowalscy wybuchają gniewem i obrzucają błotem tę osobem. Bo to nie patriota skoro mówi po francusku i śmie wytykać Polakom wady! To sfrancużony Polak, a oni takich nienawidzą! Bo ten Polak woli to, co francuskie, a nie to co polskie! Opętaniec! Wodę święconą przynieście!!! Zaraz nauczymy go patriotyzmu!

W skrócie: Polak mówiący po francusku, mający lepszą pracę, skończone studia (ewentualnie studia w trakcie) i żyjący kulturą francuską to ZŁO! I trzeba go stłamsić, wyzwać, skopać, zmieszać z błotem, bo śmie obrażać dobre imię polskich patriotów za granicą, a sam patriotą nie jest. I oczywiście taka osoba jest zazdrosna o to, że inni tak bardzo tkwią w swojej polskości. I ją to boli! I brak jej kultury! I tu możecie dodać wszystkie inne obelgi jakie tylko dusza zapragnie.

I właśnie dlatego unikam Polaków we Francji.

W Wielkiej Brytanii sytuacja wygląda podobnie.

Ten artykuł oparłam na własnych doświadczeniach z korepetycji, wyświadczania przysług Polakom oraz dyskusji z Kowalskimi. Właściwie to słowo dyskusja nie jest na miejscu, bo do dyskusji temu daleko.
Oczywiście w mniemaniu Kowalskich, jestem tym niepatriotycznym szatanem, co za bardzo sprzymierzył się z Francuzami i śmiał wytknąć wady Polaków. Jestem zazdrosna i boli mnie, że innym tak świetnie się powodzi. Tak w ogóle to jestem gruba, brzydka, bez kultury, mało inteligentna i w ogóle to powinnam się wstydzić, rodzice powinni się mnie wyrzec, bo ich nie szanuję, jestem aktorką ze spalonego teatru i dziadem. O. Tak, to są cytaty ze wczorajszej dyskusji. A wszystko to okraszone wątpliwą polszczyzną.

Ojciec mnie ostrzegał przed Polaczkami, ale nie posłuchałam. No to mam.