mercredi 1 octobre 2014

Nuit Bouffe - dzień po.

Ça y est! C'est fait!

Pierwsza publiczna lektura Nuit Bouffe za mną.

Trema była ogromna, a przygotowań i prób nigdy wystarczająco dużo (temu tematowi poświęcę oddzielny artykuł), ale udało się. I nie dlatego, że jestem geniuszem, bo do tego mi daleko, ale dlatego, że mam wspaniałą ekipę, która wierzy w tej projekt i dzięki której moje marzenie powoli się realizuje. Mam nadzieję, że niebawem ogłoszę datę wielkiej premiery Nuit Bouffe i że spotkamy się na scenie (i widowni) w tym samym składzie.

Z tego miejsca pragnę podziękować najlepszej ekipie jaką mogłam sobie wymarzyć: Laurent Brusset, Marie Mougenot, Jean-Luc Bouzid, Hélène Robin, Love Bowman, Eric Veiga i Bernard Lefebvre. Wszystkim, którzy przyszli żeby nas posłuchać, szczególnie Łukaszowi Liniewskiemu, Holly z bloga Dziennik Paryski oraz Sylwi, której niestety nie skojarzyłam (ale jeśli czytasz tego bloga, to odezwij się proszę). Dziękuję również Ina Photographie za zdjęcia i za cierpliwość do mnie. :)

To był najpiękniejszy wieczór w moim życiu i nie mogłam sobie wyobrazić piękniejszego prezentu niż prezentacja mojej sztuki. Kolejny krok za mną i zbliżam się powoli do celu. Ale najważniejsze jest to, że kocham to, co robię.

Na koniec kilka zdjęć z tego wyjątkowego wieczoru.

Kilka chwil przed. 


Hélène Robin w roli Madame Marguerite.

Bernard Lefebvre i Eric Veiga.
Love Bowman w roli Marii.


Laurent Brusset w roli Lucien.


Grając dostałam dziwnego szczękościsku.

I robiłam głupie miny.



Jean-Luc Bouzid w roli Frederica. 

Dużo głupich min.


I ja w roli Rosy.

Inni za to przybierali dziwne pozy.

Ale duma na koniec była bezcenna. Po lewej Marie Mougenot w roli Loulou.