lundi 13 octobre 2014

Quand je pense qu'on va vieillir ensemble.

Wczoraj miałam okazję zobaczyć Quand je pense qu'on va vieillir ensemble trupy Les Chiens de Navarre w Teatrze Des Bouffes du Nord. Jako że spektakl okazał się dosyć interesujący, postanowiłam napisać o nim parę słów.

Najpierw kilka słów o samym teatrze. Les Bouffes du Nord jest teatrem dosyć specyficznym. Otwarty w drugiej połowie XIX wieku, obecnie wpisany na listę zabytków, jest uważany za jeden z najlepszych teatrów w Paryżu i za jedną z najbardziej specyficznych scen, ponieważ nie wpisuje się w żaden typ sceny (nie jest ani włoska ani niemiecka). Przestrzeń, którą normalnie nazwałabym kulisami jest odkryta, sala kojarzyła mi się raczej z cyrkiem. Sam teatr wywołuje bardzo dobre pierwsze wrażenie zaraz po wejściu. Foyer utrzymane jest w stylu z początku XX wieku, bardzo zadbane. Kasa, księgarnia i kameralny bar utrzymują klimat. Korytarze, klatki schodowe prowadzące na balkony i drewniana podłoga sprawiają wrażenie jakby czas zatrzymał się w tym miejscu. Przenosimy się do teatru z końca XIX wieku, otoczonego tajemniczą atmosferą, specyficznym zapachem. Dosyć dziwne, ale przyjemne wrażenie. A potem wchodzimy do sali i nie wierzymy własnym oczom. Bo owszem, czas w teatrze się zatrzymał. I o ile działa to na korzyść korytarzy, o tyle sala przyprawia o zawał serca. A przynajmniej nie tego się spodziewałam, kiedy już poddałam się lekko kabaretowej atmosferze wspinając się na mój drugi balkon. Okazało się, że sala jest po prostu pozostawiona sama sobie i nie była remontowna od przynajmniej 50 lat. Obdrapana farba, łatane dziury w ścianach, ładne, ale niemiłosiernie brudne zdobienia przyprawiają o dreszcze. Balkony sprawiają wrażenie jakby miały się zaraz zawalić. Do tego brak kurtyny i wnętrzności teatru na wierzchu. Wrażenie piorunujące. A może to ze mną jest coś nie tak, bo przyzwyczaiłam się do pięknych, wymuskanych sal? Niemniej jednak wygląd sali nie przeszkadza w odbiorze spektaklu. Przypuszczam też, że jest zamierzony. Szybko się przyzwyczaiłam i dałam się ponieść niezwykłemu klimatowi.

Sala i widownia.
Źródło: www.bouffesdunord.com
Po ostatniej sobocie spędzonej na niewygodnych ławkach w Teatrze Narodowym La Colline, gdzie przez bite 3 godziny nudziłam się na Le Capital et Son Signe, bardzo sceptycznie podeszłam do kolejnej propozycji wykładowcy, czyli Quand je pense qu'on va vieillir ensemble. Oczywiście rozumiem, że Les Chiens de Navarre są jedną z nielicznych trup, które praktykują écriture collective, czyli spektakle pisane przez kilku autorów lub przez samych aktorów, opierające się na improwizacji i ewoluujące na przestrzeni czasu, i że wybrałam sobie zajęcia, które zajmują się tym zjawiskiem (mimo że bardziej motywował mnie do wyboru wykładowca niż temat), to i tak podchodziłam do tego jak pies do jeża. Szczególnie, kiedy przed spektaklem trupa umazana czerwoną farbą i zachowująca się jak ludzie pierwotni grała w pétanque na scenie,
I niesłusznie!
O ile Le Capital et Son Singe inspirował się dziełem Marxa i nie zawierał żadnych wiadomości dydaktycznych przez co zrozumienie sztuki było bardzo utrudnione, o tyle Quand je pense qu'on va vieillir ensemble powstało ze skrawków codziennego życia. Problemy społeczne, kursy doszkalające, miłość, samotność posunięte do absurdu, to tylko niektóre z tematów poruszanych podczas spektaklu. Mimo że nie ma w nim żadnego logicznego ciągu zdarzeń oraz nasilenia absurdu z biegiem czasu, to sztukę ogląda się bardzo przyjemnie, z zaciekawieniem i poruszeniem.
Na szczególną uwagę zasługują aktorzy, których rola nie jest ograniczona do zwykłego deklamowania tekstu, ale do intensywnej pracy ciałem oraz do wyzbycia się wstydu, czy oporów. W niektórych scenach, aktorzy paradują nago. Sama byłam zaskoczona kiedy jeden z aktorów zdjął spodnie i zaczął bawić się swoim penisem. Analizując grę i rozwój postaci dzisiaj rano, miałam wrażenie, że Les Chiens de Navarre inspirują się teoriami Antonin Artaud, Jerzego Grotowskiego i Bertolta Brechta.
Jednak nieważne kim się inspirowali. Ważne, że spektakl wyszedł zaskakujący i godny uwagi, nie ze względu na historię (której nie ma), ale ze względu na grę, sposób przedstawienia oraz na światła i muzykę, które cieszą oczy i uszy. Kreacja wybitnie udana.






Quand je pense qu'on va vieillir ensemble będzie grane jeszcze do przyszłej niedzieli 18 października.
Bilety w cenach od 12€ (-26 lat) do 30€ (Kategoria 1) do nabycia w kasie teatru.