samedi 29 novembre 2014

Flashdance The Musical

Zarzekałam się, że pójdę zobaczyć. No to poszłam. I dobrze, że poszłam, bo pierwszy raz od bardzo długiego czasu udało mi się obejrzeć spektakl z tak zwaną naiwnością laika. To znaczy, że błędy nie rzucały mi się w oczy i udało mi się wyłączyć tryb doglębna analiza treści i maszynerii. Ale więcej o naiwności laika napiszę kiedy indziej.

Film Flashdance zna chyba każdy. Może oprócz mnie, bo na dobrą sprawę nigdy nie miałam okazji go obejrzeć, ale doskonale znam scenę przesłuchania do szkoły baletowej oraz słynny obraz tancerki oblewającej się wodą na scenie. Historia prosta jak konstrukcja cepa, american dream i te sprawy. Nie lubię prostych historii. Ale w tej było coś, co mnie bardzo dotknęło (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) gdzieś tam w środku. Oczywiście chodzi o spełnianie marzeń, bo przecież specjalizuję się w temacie, nie? Jestem bardzo wrażliwa na tę tematykę i, nie ukrywajmy, każdy obejrzany film, musical czy sztuka w teatrze, która o tym mówi, daje mi porządnego kopa i motywację do działania. Nie inaczej jest w tym wypadku i dlatego polubiłam się z Flashdance.

Jeśli zaś chodzi o samą adaptację... Uważam ją za bardzo udaną. Obsada musicalu jest świetnie dobrana. Postawiono na doświadczonych aktorów i tancerzy. Widać to, słychać i czuć, dzięki czemu musical jest bardzo przyjemny dla oka (choreografie) i dla ucha (śpiew). Mam wrażenie, że ostatnio brakuje właśnie tego na paryskich scenach. W dodatku ekipa ma niesamowitą energię, którą zaraża publiczność. Widać, że kochają to, co robią. Grają z pasją. Mogłabym się rozpływać nad nimi.
Jedynym małym bemolem jest scenografia, ale to chyba moja osobista fanaberia. Nigdy nie byłam fanką ekranów, rzutników i animacji. Czasami obraz wyświetlany na ekranach jest po prostu zbyt przerysowany lub nieodpowiedni do sytuacji. Nie obyło się też bez wpadki: akcja rozgrywa się w Pittsburgu, ale jedna z bohaterek ma mieszkanie z widokiem na Central Park i Nowy Jork. Światła też nie są zbyt udane, ale to tylko małe szczegóły.

Nie mogę powiedzieć nic innego, jak tylko polecić ten spektakl. Warto go zobaczyć nawet dla samych choreografii. Ja na pewno tam wrócę raz albo dwa. Nawet tylko po to żeby zobaczyć Claire Perot w roli Glorii. Miałam nadzieję zobaczyć ją dzisiaj, ale niestety była zastąpiona przez Virginie Perrier.

Flashdance The Musical można obejrzeć do 7 marca 2015 w Teatrze Gymnase Marie Bell.