dimanche 9 novembre 2014

Kindle Paperwhite.

Jeden z moich najlepszych zakupów ostatnich miesięcy. Panie i Panowie! Kindle Paperwhite!


Kindle Paperwhite to nic innego jak czytnik ebooków. Czyli nie ma kartek, nie ma okładki i charakterystycznego zapachu książek. Nie trzeba tez iść do księgarni ani do biblioteki. Wystarczy jedno kliknięcie i na ekranie tego niepozornego urządzenia pojawia się wybrane dzieło literackie.
Tutaj powinnam wołać o pomstę do nieba, bo to przecież bluźnierstwo, te elektroniczne książki. W dodatku jestem studentką teatrologii, a wcześniej romanistyki, przecież tyle książek czytałam i czytam nadal...!

Ale o pomstę do nieba nie wołam. Uważam, że Kindle to niezwykle przydatny gadżet. Nie zastąpi oczywiście tradycyjnych książek, ale bardzo ułatwia życie.
Jestem osobą, która dużo czyta. Ostatnio wyrabiam normę 3-4 książek na tydzień.  Czytam wszędzie: w metrze, w domu, na uczelni i na przerwie w pracy. Dlatego to urządzenie bardzo mi się przydaje: jest małe, zgrabne i lekkie, a może pomieścić 1200 książek.
Te 3-4 książki na tydzień, to głównie sztuki teatralne, które kupuję na amazon.fr za 0€, korzystając z wydawnictwa, które promuje klasyki literatury. Oczywiście są ksiązki, glównie naukowe, których nie znajduję w wersji elektronicznej, więc korzystam jeszcze z wersji papierowych. Podobnie z książkami teoretycznymi, które muszę przeczytać na zajęcia, Kupuję wersje papierowe, bo kiedyś może będę musiała je cytować w jakiejś pracy semestralnej. Jednak to nie był głowny powód, dla którego kupiłam Kindla.
Głównym powodem było to, że wyjeżdżając gdziekolwiek, mam głupi zwyczaj taszczenia tony książek ze sobą. Zabierają miejsce i są ciężkie. Dlatego zdecydowałam się na czytnik. Problem się rozwiązał, bo teraz mogę zabrać całą bibliotekę ze sobą.

Poza tym, Kindle Paperwhite ma dwie zalety.
Po pierwsze, pomaga uczyć się słówek jeśli czytamy w innym języku. Można zainstralować różne słowniki, jedno lub dwujęzyczne, które na bierząco tłumaczą słówka jeśli tego potrzebuję. Częściej posiłkuję się jednak zaznaczaniem pojedynczych słówek, które potem znajduję na liście słówek do nauczenia. Kiedy opanuję dane słówko, po prostu je odznaczam. Często używam tej opcji kiedy czytam po hiszpańsku.


Po drugie: ekran Kindla nie męczy oczu. Można dopasować jasność ekranu, wielkość czcionki, margines oraz odstępy między wierszami. Czytanie staje się więc bardzo komfortowe. Kindle pokazuje też postęp w czytaniu i określa w jakim czasie można przeczytać daną książkę.

Bateria urządzenia trzyma niezwykle długo nawet przy bardzo intensywnym użytkowaniu. Mojego Kindla mam już od pół roku, używam go (tak jak wcześniej napisałam) bardzo intensywnie i nie widzę w nim żadnych wad. Ani technicznych, ani innych. Jednak jeśli jakieś techniczne wady by się pojawiły, to Amazon daje 2-letnią gwarancję na urządzenie. W tym czasie, w razie usterki, Kindle jest wymieniany na nowy.

Fnac (francuski Empik) proponuje francuską, tańszą wersję Kindla, Kobo. Myślałam o tym urządzeniu na początku, ale bałam się, że Kobo będzie mi męczył oczy, ponieważ jego ekran jest bardziej podobny do ekrany tableta.

Kindle  Paperwhite kupiłam na Amazon.fr za 129€. Czy polecam? Tak!