jeudi 1 janvier 2015

Coups de coeur 2014

Rok 2014 był bardzo udany, ale intensywny dla mnie. W moim  życiu pojawiło się wiele nowych osób i spełniłam kolejne marzenia. Przyszły rok zapowiada się równie pracowicie, więc jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Mam głowę pełną planów i pomysłów.

A teraz czas na krótkie podsumowanie i krótką listę rzeczy, które towarzszyły mi przez ten rok i które mnie zainspirowały.


Najpierw kosmetyki.
1. Perfumy: Chanel Coco Noir. To zdecydowanie mój zapach. Wcześniej używałam Chanel Chance, ale trochę mi się znudził. Dostaję dużo komplementów kiedy mam te zapachy na sobie.
2. Pudry HD Inglot. Jeden matujący, drugi rozświetlający. Utrzymują moje kremy BB na miejscu.
3. Róż Dior Rosy Glow. Od kilku miesięcy jedyny róż jakiego używam.
4. Paletka cieni Naked Basics 2. Zrobiłam rewolucję w swoich kosmetykach i zostawiłam bardzo mało cieni. Teraz używam głównie tej paletki.
5. Kremy BB Doktor G. Idealny, lekki podkład.
6. NYX Soft Matte Lip Cream. Produkt, który pobił na głowę moje ulubione Rouge Edition Velvet od Bourjois.

W tym roku przeprosiłam się również z biżuterią i kupiłam dwie rzeczy, które od dawna mi się marzyły.


Pierwsza rzecz to bransoletka Apartu z grupą krwi. Dobrze, że nie kupiłam jej wcześniej, bo w wakacje okazało się, że mam inną grupę krwi niż przypuszczałam.
Drugą rzecz znalazłam pod choinką i jest to zegarek od Daniela Wellingtona, model Canterbury Lady. Od dawna nie nosiłam zegarków, ponieważ nie podobają mi się zegarki na bransolecie, a zegarki na pasku też nie były jakieś specjalne... W tym zegarku zakochałam się od pierwszego wejrzenia, ponieważ łączy prostotę z elegancją. Ma prostą tarczę, jest na pasku, którego kolor i materiał można zmieniać wedle uznania. Teraz nie będę już się bała, że nie wyrobię się w czasie na egzaminie.

Jeśli zaś chodzi o muzykę, to oczarował mnie album Sia 1000 Forms of Fear. Zazwyczaj nie słucham pierwszych miejsc z list przebojów, ale tu zaintrygował mnie teledysk do Chandelier, który uważam za jeden z lepszych.





W tym roku wciągnęłam się również w gry komputerowe. Kiedy mieszka się z prawdziwym komputerowym geekiem, ciężko jest nie zacząć grać wcześniej czy później. Zaczęło się od Fable II, a potem wpadłam... Fable pozostaje moją ulubioną serią. Bo tak, przeszłam wszystkie części. Pod koniec roku odkryliśmy jedną z najpiękniejszych graficznie gier, czyli Diablo III. Niektórym może się to wydać dziecinne, że dwie dorosłe osoby pykają w gry, ale żebyście wiedzieli jak to odprężą i pozwala pozbyc się stresu!

Jeśli chodzi o kino, seriale i aktorów kinowych to najbardziej popłakałam się na Le premier jour du reste de ta vie. To był jeden z najlepszych filmów jakie kiedykolwiek widziałam. Między innymi dzięki temu obrazowi, poznałam Pio Marmai, którego uważam za jednego z lepszych francuskich aktorów, ale o nim będzie więcej w innym poście.



W tej kategorii mam też dwa seriale: Dexter, którym zaczęłam rok, oraz Nie z tego świata (Supernatural), którym ten rok skończyłam. Dextera chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Serial o psychopacie pracującym w policji. Bardzo lubiłam tę postać i czesto go usprawiedliwiałam, Nico z kolei nie miał dla niego litości.



Supernatural odkryliśmy przez przypadek. Po prostu mieliśmy ochotę obejrzeć jakiś serial... Supernatural ma 10 sezonów, ale równie dobrze mógłby skończyć się na 5, bo te są najbardziej interesujące. Serial opowiada o dwójce braci, którzy polują na demony, duchy i inne legendy miejskie. Historia jest świetnie pociągnięta, czarny humor bardzo czarny i niesamowita ścieżka dźwiękowa. Obydwa seriale polecam oglądać po angielsku.



Moją dumą tego roku jest mój kot, Etoile. Przede wszystkim dlatego, że przygarnęłam go z ulicy i wyleczyłam. Uważam to za dobry uczynek, a wiadomo, że dobro powraca. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tego kota.


Oczywiście, w tym roku, najwięcej działo się u mnie w teatrze. Nowe role, nowe wyzwania, nowe projekty!
Wydarzeniem roku była lektura Nuit Bouffe,która odbyła się 30 września. Bardzo długo czekałam na te półtorej godziny na scenie. Mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie mi więcej godzin z Nuit Bouffe. Zarówno prób jak i przedstawień.



Za spektakl roku uważam Huis Clos z Martą Corton Vinals. Nie dlatego, że jest to wyjątkowo popularne przedstawienie czy sztuka, ale dlatego, że bardzo mnie poruszył. Doskonale znałam ten tekst, ale interpretacja aktorów, zwłaszcza Marty Corton Vinals w roli Ines, niezwykle mnie wzruszyła.

Huis Clos, Marta Corton Vinals i Alicia Roda
Autorem roku jest dla mnie Bertolt Brecht. Wcześniej znałam Brechta tylko z jego teorii o Verfremdungseffekt, która nie do końca przypadła mi do gustu. No ale potem mówiliśmy o Brechtcie na zajęciach, więc zaczęłam czytać i czytać... I go pokochałam. Jego estetyka to, coś co do mnie przemawia. Tak samo jak treść jego sztuk. Moje ulubione? Kariera Artura Ui i Matka Courage i jej dzieci. Lubię też Operę za trzy grosze i tekst teoryczny Brechta Mały Orgenon dla teatru. 

Kariera Artura Ui, reż. Heiner Muller
 I tym optymistycznym akcentem życzę Wam Bonne Année!