samedi 10 janvier 2015

Próby... Próby...

Pierwszy raz w tym roku poszłam do teatru. Na próbę do nowego spektaklu. 
Na ulicach panuje dosyć ponura atmosfera. Życie toczy się normalnie, ale czuć, że coś się zmieniło. Przeszło mi przez myśl, że może tak czuli się ludzie, kiedy wiedzieli, że wojna się zaczęła, ale była jeszcze wystarczająco daleko by przerwać bieg życia codziennego? Wszystko jest jakby bardziej ciche, bardziej uważne, a policja i wojsko uzbrojone po zęby stara się czuwać nad bezpieczeństwem innych. 
Kiedy na ekranie w metrze zobaczyłam, że stacje Porte de Vincennes i Saint Mande są zamknięte z powodów bezpieczeństwa, przeszedł mnie zimny dreszcz. Nie wiedziałam, co się stało, bo nie włączyłam telewizji od wczoraj. Rano powtarzałam tekst. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego. Nie pomyliłam się...

Teatr przywitał mnie naklejką Je suis Charlie na drzwiach. Na szczęście w środku czekali na mnie bardziej pozytywni ludzie, cieplejsze powitanie i ulga, że wszyscy jesteśmy cali i zdrowi. Nie obyło się oczywiście bez długich dyskusji na temat zamachu na scenie, w barze, w garderobach czy w biurze. Każdy miał coś do powiedzenia i czasami byłam zaskoczona poglądami moich znajomych. Byłam zaskoczona również opiekuńczością moich znajomych - wysyłali smsy lub dzwonili do każdej osoby, która mieszka lub mogła znaleźć się w obrębie miejsca ataku. Dla własnego spokoju wysłałam smsa do Fabiana. Sama też dostałąm kilka wiadomości czy przypadkiem nie mieszkam jeszcze w St Mande, czy pracuję jeszcze w Montrouge i jak daleko moja obecna praca jest od siedziby Charlie Hebdo. 

Sama próba była trochę inna niż wszystkie jakie do tej pory przeszłam. Bo sztuka też jest inna. Od początku stycznia, w Théâtre du Nord-Ouest trwa sezon Racine'a. Nie powiem, że nie cieszyłam się kiedy zaproponowano mi rolę w La Thébaïde. Racine w CV to zawsze bardzo mocny punkt, bo kiedy gra się klasykę teatru francuskiego nie liczy się talent, ale technika. Dwunastozgłoskowce muszą być wypowiedziane perfkcyjnie, do tego postawiliśmy na bardzo surową i statyczną wersję tej sztuki, przez co jedyną linią obrony jest gra aktorska. 
La Thébaïde jest trudną sztuką. Niektórzy uważają ją za najnudniejszą i nieudaną (bo pierwszą) sztukę Racine'a. Jean-Luc Jeener uważa ją z kolei za jedno z największych dzieł. Dla mnie jest sporym wyzwaniem. Pracowałam już nad dwunastozgłoskowcami, ale pracować czy recytować, a grać to jednak dwie różne sprawy. Przydzielono mi rolę Olympe, powiernicy królowej.  Myślę, że nie chciałabym na ten moment podjąć się roli Antygony. I tak jestem dosyć często na scenie, dwunastozgłoskowce skutecznie łamią mi język i nie miałabym czasu żeby w te 2 i pół miesiąca (bo próby do La Thébaïde zaczęliśmy na początku grudnia) ogarnąć wszystkie tyrady Antygony - muszę poświęcić więcej czasu na przyzwyzajenie języka do łańców niż Francuzi. Wiem, że za jakiś czas będzie lepiej. 
Premiera przewidziana jest na 25 lutego. Wszystkie daty znajdują się w zakładce Teatr. 
Oby ten czas szybko minął!