dimanche 31 mai 2015

Blogowa mapa Francji.

Właśnie dołączyłam do projektu Blogowa Mapa Francji stworzonego przez Karolinę z bloga Francuski w sieci. Jest to lista blogów prowadzonych przez Polaków mieszkające we Francji lub przez osoby związane w jakiś sposób z tym krajem. Pomysł bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ każdy bloger ma swoje własne spojrzenie na świat, no i nie wszyscy mieszkamy w jednym regionie, co pozwala nam podróżować trochę palcem po mapie i oglądać nieznane zakątki Francji oczami innych.
Na początek krótki kwestionariusz.



  • JESTEM  straszną szczęściarą.
  • AUTORKA BLOGA nieco zaniedbanego przez brak czasu.
  • ZAWÓD: aktorka, wieczna studentka i tłumacz z doskoku.
  • MIESZKAM w Pierrefitte sur Seine (93), a PRACUJĘ w Paryżu.
  • DLACZEGO FRANCJA? Bo przeprowadzki z miasta do miasta są passé. Zawsze wiedziałam, że wyjadę gdzieś za granicę. Francja bardzo mi się spodobała już od pierwszej wizyty w Paryżu. Podczas 3 miesięcy spędzonych na Ile de Re utwierdziłam się w przekonaniu, że przeprowadzka do Francji to dobry pomysł.  
  • POMYSŁ NA PROWADZENIE BLOGA wziął się z potrzeby pisania o czymkolwiek.
  • NAJPRZYJEMNIEJSZA PRACA ZWIĄZANA Z BLOGOWANIEM to pisanie notek i planowanie następnych.
  • JESTEM SKOWRONKIEM VS SOWĄ. Zdecydowanie sową i bardzo to lubię.
  • BUDZIK NASTAWIONY MAM codziennie na inną godzinę, zawsze śpię do oporu, potem modlę się żeby się nie spóźnić i cieszę się kiedy nie muszę go nastawiać.
  • DZIEŃ ZACZYNAM OD wygłaskania moich kotów. 
  • 3 RZECZY, BEZ KTÓRYCH NIE WYCHODZĘ Z DOMU: telefon, buty, bilet. 
  • AUTO VS ROWER: Metro!
  • BAGIETKA VS CROISSANT: Croissant, a najlepiej tartelette aux fraises. 
  • W DRODZE DO PRACY NAJCZĘŚCIEJ słucham muzyki.
  • W MOJEJ PRACY NAJBARDZIEJ LUBIĘ to, że mogę na jakiś czas stać się kimś innym.
  • NAJLEPIEJ PRACUJE MI SIĘ, GDY cała trupa jest w dobrym humorze.
  • NAJTRUDNIEJSZE W MOJEJ PRACY JEST zarabianie pieniędzy. Zawód aktora jest piękny, ale bardzo niewdzięczny.
  • NAJWIĘCEJ CZASU W CIĄGU DNIA POŚWIĘCAM NA pracę lub naukę.
  • WEEKENDY SPĘDZAM w łożku.
  • W DESZCZOWĄ POGODĘ NAJCZĘŚCIEJ moknę, bo nie noszę parasolki.
  • SKLEPY, DO KTÓRYCH ZAGLĄDAM NAJCZĘŚCIEJ: Monoprix oraz MaxiZoo.
  • ULUBIONE MIEJSCA W  Paryżu to, poza teatrami, Ogród Luksemburski, Jardin des Plantes oraz Montmartre. 
  • POKUSA, KTÓREJ ZAWSZE ULEGAM: ta nieszczęsna tartelette aux fraises i lody przed Ogrodem Luksemburskim.
  • GDYBYM MIAŁA OPISAĆ SWÓJ CHARAKTER JEDNYM Z ŻYWIOŁÓW, WYBRAŁABYM ogień.
  • PRZYJACIELE MÓWIĄ DO MNIE "Kiedy premiera Nuit Bouffe?"
  • GDYBYM MOGŁA ZMIENIĆ W SOBIE JEDNĄ RZECZ to przyspieszyłabym swój metabolizm, bo tartelette aux fraises mi nie służy.
  • STRACH, KTÓRY MNIE PARALIŻUJE to strach przed śmiercią najbliższych.
  • W LUDZIACH NAJBARDZIEJ CENIĘ szczerość.
  • W LUDZIACH NAJBARDZIEJ IRYTUJE MNIE hipokryzja.
  • W ZWYCZAJACH FRANCUZÓW LUBIĘ celebrowanie posiłków oraz, może trochę fałszywą, uprzejmość.
  • JESTEM SZCZĘŚLIWA, GDY jestem na scenie i gdy wracam do Polski na wakacje.
  • NADUŻYWAM SŁOWA N'importe quoi!
  • NAJBARDZIEJ INSPIRUJĄ MNIE ludzie, z którymi pracuję.
  • NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ samotności... i pająków.
  • MOJA NAJWIĘKSZA WADA robienie wszystkiego na ostatnią chwilę. 
  • HUMOR POPRAWIAJĄ MI moje koty
  • GDY MAM ZŁY DZIEŃ to nie mam w ogóle ochoty wyjść z łóżka. 
  • NIGDY NIE WYBACZAM kłamstwa
  • MAŁO KTO WIE, ŻE ... nienawidzę sprzątać i robię to tylko wtedy kiedy muszę. 
  • TALENT, KTÓREGO NIE MAM, A BARDZO BYM CHCIAŁA. Chciałabym dobrze śpiewać i tańczyć.
  • ZAPACH, KTÓRY KOJARZY MI SIĘ Z RODZINNYM DOMEM to zapach polewy czekoladowej, którą robi moja babcia.
  • NAJBARDZIEJ SZALONA RZECZ, JAKĄ ZROBIŁAM: irokez w wieku 15 lat, wydanie wszystkich oszczędności żeby zobaczyć jeden spektakl, no i przeprowadzka na wariata.
  • NAJFAJNIEJSZY PREZENT, JAKI KIEDYKOLWIEK DOSTAŁAM Moje pierwsze perfumy Chanel.
  • WYDAM OSTANIE PIENIĄDZE NA bilet do teatru
  • NAJPIĘKNIEJSZA PODRÓŻ: 3 miesiące na Ile de Re w 2011 roku. Tęsknię za moimi rowerowymi eskapadami przez winnice.
  • WYMARZONA PODRÓŻ: Toronto... Andaluzja... Nowy Jork... Kioto... Podróż śladami Scarlett O'Hara.
  • SUKCES TO spełnione marzenia.
  • ULUBIONY FILM. Przeminęło z wiatrem. Kabaret. Lola Montes.
  • ULUBIONY PROGRAM W TV: Serial Supernatural. Ewentualnie Nos chers voisins.
  • ULUBIONA POSTAĆ BAJKOWA: Kopciuszek.
  • MUZYKA PRZY KTÓREJ ODPOCZYWAM. Zależy od humoru. Ostatnio jest to Queen na zmianę z Aerosmith. 
  • KSIĄŻKI, KTÓRE CHĘTNIE POLECĘ: Rubio Williama Whartona, Przeminęło z wiatrem Margaret Mitchell oraz Tramwaj zwany pożądaniem Tennessee Williamsa.
  • ULUBIONY KOLOR zależy od nastroju oraz pory roku.
  • NAJFAJNIEJSZA RZECZ JAKĄ MAM W SZAFIE to kolekcja butów oraz moje kimona. 
  • ULUBIONA POTRAWA: Pierogi!
  • MOJE POPISOWE DANIE to łosoś po francusku (pieczony z porami, śmietaną i miętą). Przepis
  • ZA ROK O TEJ PORZE mam nadzieję, że będę już po premierze mojej sztuki.


samedi 30 mai 2015

5 najbardziej oczekiwanych spektakli.

We wrześniu ubiegłego roku pisałam o spektaklach, które warto zobaczyć będąc w Paryżu. Przyznam szczerze, że nie udało mi się zobaczyć wszystkich spektakli, które polecałam. Na ich miejsce wskoczyły inne i wcale tego nie żałuję, bo mogłam odkryć nowych aktorów i reżyserów. Odkryłam również, że opera jest fajna i marzy mi się, żeby zobaczyć jakiś operowy klasyk. Niestety wiąże się to ze sporymi kosztami, ponieważ nie dam się już namówić na bilet studencki, czyli miejsce na  balkonie (6 piętro) kilometr od sceny. O tym i innych spektaklach, które widziałam w tym sezonie napiszę innym razem.

Opera Bastille - lęk wysokości na zawołanie. Wystarczy wstać z fotela.
Ostatnio miałam mniej czasu na chodzenie do teatru przez pracę, egzaminy i moje własne zobowiązania teatralne. Dlatego też ominęło mnie kilka ciekawych spektakli. Jednak najwięcej mam do nadrobienia na moim własnych podwórku. Na podsumowanie sezonu trzeba będzie więc poczekać.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić 5 spektakli z przyszłego sezonu, na które czekam z niecierpliwością. Post trochę na życzenie aulnay, a trochę przez mój kaprys.

La légende du roi Arthur
Palais des Congres 17/09/2015 - 11/01/2016

Musical w zestawieniu być musi, a ten zapowiada się dosyć ciekawie. W dodatku to nowa produkcja Dove'a Attia i mimo iż boję się, że zawiedzie mnie jak Mistinguett Alberta Cohena, to jednak czuję tę nutkę przyjemnej ekscytacji na myśl o nowym musicalu. Bardzo podoba mi się muzyka (tak! kupiłam płytę), jest adekwatna do tematu musicalu. Nie jestem może jakąś wielką fanką i znawczynią historii króla Artura, rycerzy Okrągłego Stołu i Merlina, ale może ten musical to zmieni. Oczywiście najbardziej przekonującym elementem jest Florent Mothe, którego jestem fanką, jednak reszta obsady również wydaje się intrygująca. No może poza Camille Lou, która ma coś takiego w sobie, że mnie odpycha. W dodatku wokalnie wypada bardzo słabo na tle innych członków trupy. Na razie pozostaje mi zachwycać się dwiema ulubionymi piosenkami - Si je te promets oraz Auprès d'un autre - i modlić się, żeby spektakl był świetnie zrobiony.




Cats
Théâtre Mogador 1/10/2015 - 10/01/2016

Jeden z klasyków gatunku wpada do Paryża na 90 wyjątkowych przedstawień, które i tak potem będą przedłużone do maja czy czerwca. Ale dajmy ponieść się tej magii! Bardzo lubię ten musical i z łezką w oku wspominam polską wersję, więc nie może zabraknąć mnie na widowni tym razem. Obsada nie jest jeszcze do końca znana, a Stage Entertainment nie prowadzi tak zajadłej promocji jak Dove Attia. Mimo to jestem pewna, że sala będzie pełna.



Fin de l'histoire
Théâtre National de la Colline 3 - 28/11/2015

Spektakl Christophe'a Honoré na podstawie tekstów Witolda Gombrowicza. Nie znam zbyt dobrze twórczości Gombrowicza i nie jestem wielką fanką tego, co prezentuje la Colline, ale postanowiłam dać ostatnią szansę temu teatrowi. Opis spektaklu mnie zaintrygował, a to, że pojawia się tam polski pisarz jeszcze bardziej. Dlatego wybiorę się i zobaczę. Spektakl będzie również grany w Teatrze Narodowym w Warszawie 4 i 5 grudnia tego roku.

Phèdre(s)
Théâtre de l’Odéon 17/03- 13/05/2016

Nowy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego ma przybliżyć nam postać Fedry, jej mitu i ewolucji historii poprzez pokazanie Fedr z kilku dzieł literackich. Co ciekawe, Warlikowski będzie opierał się na tragediach Seneki i Eurypidesa oraz na sztuce Sarah Kane Miłość Fedry. Dużym zaskoczeniem jest dla mnie to, że nie wziął się za Fedrę Racine'a, a to jeszcze bardziej podsyca moją ciekawość. Przpuszczam też, że będę musiała zobaczyć ten spektakl na zajęcia, co pozwoli mi połączyć przyjemne z pożytecznym (ale o tym też kiedyś napiszę). Spektakl będzie można prawdopodbnie obejrzeć w Nowym Teatrze w Warszawie. 

Cabaret
Théâtre National de Belgique 10/12 - 20/12/2015

Wisienka na torcie! Kiedy Nika powiedziała mi, że mój ulubiony musical będzie grany w Brukseli, wiedziałam, że choćby się waliło i paliło to muszę tam być. Wiem, że nie jest to zbyt zdrowe podejście do sprawy, jednak dzielę moje życie na przed Kabaretem i po Kabarecie. Gdybym kilka lat temu nie zobaczyła tego musicalu, to teraz pewnie nie byłabym tu, gdzie jestem. Ostatecznie, do Brukseli mam mniej-więcej półtorej godziny pociągiem, więc czemu miałabym nie zrobić sobie takiego prezentu gwiazdkowego? 

Oczywiście nie są to wszystkie spektakle, które obejrzę w przyszłym sezonie. Dojdzie ich jeszcze przynajmniej drugie tyle. Niestety większość paryskich teatrów nie ma jeszcze ustalonego programu, więc nie mam w czym wybierać. Te 5 spektakli to moje pewniaki, na które pójdę choćby miała to być ostatnia rzecz jaką zrobię w życiu. 

samedi 16 mai 2015

3 kroki do premiery - formalności.

Wpis o studiach we Francji, został bardzo ciepło przyjęty, dlatego, zastanawiając się nad przszłością bloga, postanowiłam zacząć pisać na jakiś konretny temat. A konkretniej pisać o tym na czym znam się najlepiej, czyli o teatrze, o studiach, ewentualnie o tym, co mnie porusza, czasami o Paryżu, jeśli jakiś temat mi się nawinie. Nie ukrywajmy - pierwszy zachwyt Miastem Świateł już mi minął, a o języku nie chcę pisać, bo nie zajmuję się tym w takim stopniu jak 3-4 lata temu. Jeśli jednak ktoś byłby zaintereowany tym, jak moje życie wygląda na codzień to zapraszam na Instragrama.

Jeśli czytacie tego bloga od dłuższego czasu, to wiecie, że napisałam sztukę o tytule, który sprawia problem Francuzom - Nuit Bouffe - i że od 2 lat pracuję nad tym, żeby ją w końcu wystawić. Myślę, że niebawem uda mi się tego dokonać, ale najpierw czekają mnie formalności administracyjne. Francja znana jest z biurokracji, więc i w tym przypadku nie ominie mnie stos papierów i administracyjnych absurdów.

Po pierwszę, muszę zarejestrować własną compagnie de théâtre, czyli trupę, grupę teatralną, zespół. Zwał jak zwał. Jako że nie wiem ile i czy w ogóle, moja trupa będzie przynosić zyski, lepiej żebym nie mieszała się na początku w spółki czy firmy, od których musiałabym odprowadzać podatki, mieć kapitał i wypełnić mnóstwo papierów. Dlatego na pewno zdecyduję się na association a but non-lucratif, czyli organizację non-profit. Moja trupa będzie wtedy mogła starać się o dofinansowanie od państwa, regionu lub departamentu (subventions de l"Etat ou des collectivités territoriales), w którym jest zarejestrowana. Oczywiście, nie ma nic od razu i pewnie wyłożę trochę pieniędzy z własnej kieszeni, żeby zrobić Nuit Bouffe, ale mam nadzieję, że będzie warto. To w jakim departamencie zarejestruję moją trupę jest niezwykle ważne, ponieważ ten departament będzie w przyszłości odpowiedzialny za wspieranie mojej trupy. Oczywiście najlepiej jest zarejestrować trupę w Paryżu lub w jednym z sąsiadujących departamentów, a nie gdzieś w La Creuse (najbiedniejszy departament we Francji). Oczywiście chodzi tu o pieniądze. Mogłabym napisać, że chodzi o publiczność (to też), ale to publiczność płaci. Brak publiczności oznacza brak zysku, więc w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do kasy. 
Formalności, żeby założyć organizację non-profit są minimalne. Po prostu musze iść do prefektury i ją zgłosić wskazując jednocześnie Prezesa organizacji i administratora lub skarbnika (nie pamiętam dokładnie). I tutaj zaczynają się absurdy biurokracji. Jako że chodzi o artystów, którym po jakimś czasie będzie przysługiwał status intermittent du spectacle (wymysł francuski. Po przepracowaniu 510 godzin w ciągu 10 miesięcy, artysta - aktor, muzyk, technik itd. - ma prawo do pobierania zasiłku dla bezrobotnych przez 9 miesięcy. Każdy dodatkowo przepracowany dzień przedłuża jego prawo do zasiłku.), to żaden aktor czy reżyser z mojej trupy nie może zostać prezesem organizacji. Inaczej traci prawo do zasiłku. Dlatego najlepiej jest zarejestrować trupę na nazwisko osoby kompletnie nie związanej z teatrem (kolega, mama, ciocia, babcia). Problem się zaczyna kiedy pokłócę się z taką osobą lub kiedy zechcę zmienić organizację non-profit w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, która niesie ze sobą ryzyko bankructwa czy długów. Źle wypełnione papiery mogą potem ściągnąć komornika na prezesa spółki, który nic nie zawinił, zamiast na winną osobę. 

Kiedy już zarejestruję moją trupę jako organizację non-profit, będę musiała postarać się o Licence d'entrepreneur de spectacles, bez której nie mogę wystawić spectaklu. Licencja jest bezpłatna, przyznawana na 3 lata przez DRAC (Direction Régionale des Affaires Culturelles) i podobno łatwo jest ją dostać za pierwszym razem, a trudniej odnowić. Również musi być założona na osobę trzecią. Licencja jest osobista i nie może być przekazana na kogoś innego. Jeśli osoba posiadająca licencję dla danej trupy odejdzie, to trzeba składać wniosek jeszcze raz. 
Istnieją 3 kategorie licencji:
1 - Dla osób posiadających miejsce, w którym są prezentowane wydarzenia publiczne. Najczęściej są to właściciele teatrów czy oper, ale także jakichś sal miejskich czy wydarzeń organizowanych w plenerze. 
2 - Dla producentów spektakli i organizatorów tournee, biorących odpowiedzialność za scenę i mogących zatrudniać innych.
3 - Dla osób chcących sprzedać spektakl (diffuseur de spectacles), ale nie mogacych zatrudniać innych.
Mnie osobiście interesują 2 licencję - 2 i 3 - chcę wyprodukować spektakl, grać go w jednym lub kilku teatrach oraz może sprzedać do poza Paryżem, na tak zwanej prowincji. 
Osoba starająca się o jedną z trzech licencji musi być pełnoletnia, mieć skończone przynajmniej 2 lata studiów potwierdzone dyplomem (nieważne w jakiej dziedzinie) lub mieć przynajmniej rok doświadczenia zawodowego lub przepracować minimum 500 godzin w domenie spektaklu. Ta osoba musi być również zarejestrowana w Registre du commerce et des sociétés (Rejestr Handlu i Spółek?) oraz nie może mieć żadnych przeciwskazań do prowadzenia działalności handlowej (capacité juridique d'exercer une activité commerciale). Oczywiście najlepiej będzie jeśli to prezes mojej szanownej trupy o nią poprosi. Ja, jako aktorka, nie mogę tego zrobić. 
Proste, co?

Trzecim i ostatnim etapem jest znalezienie teatru, który zechce ze mną współpracować na jakichś ludzkich zasadach. teatry we Francji dzielą się na publiczne/narodowe oraz prywatne dofinansowywane i prywatne bez dofinansowania. Zazwyczaj za tymi ostatnimi stoi jakiś producent, dzięki któremu ten teatr może przeżyć. Są również wyjątki jak Théâtre du Nord-Ouest, który ani nie ma dofinansowania (chociaż mógłby) ani nie ma za sobą producenta i utrzymuje się tylko ze sprzedaży biletów). W teatrach państwowych grają zazwyczaj trupy mające już jakąś renomę i spore dofinansowanie od państwa. Oczywiście jest to dobry kawałek chleba. Moja trupa, która dopiero będzie raczkowała, zwróci się w stronę prywatnych teatrów. 
Większość prywatnych teatrów chce żeby za spektaklem stał producent, który znajdzie pieniądze na wystawienie spektalu tak żeby wszystkim to się opłacało. Ja na razie takiego nie mam i pewnie jeszcze długo nie będę miała, dlatego mam dwa wyjścia: albo wyłożę okrągłą sumkę na wynajem sali (mniej-więcej 200€ za jeden wieczór) albo znajdę teatr, który wynajmie mi salę bez wykładania pieniędzy. Jak możecie się domyślić, nie śpię na kasie, więc wyłożenie minimum 200€ nie wchodzi w grę. Wątpię też żeby moi aktorzy zechcieli zrobić zrzutkę. 
W Paryżu mało jest teatrów, które chcą ryzykować i utrzymać spektakl tylko ze sprzedaży biletów. Zazwyczaj są to małe, trochę zapomniane teatrzyki. Zdarzają się też większe, bardziej znane teatry, które proponują mniejsze sale, podczas gdy na tych większych produkują się bardziej znani czy lepiej obstawieni artyści. 
Laurent Brusset, z którym wspólnie dążymy do tego by Nuit Bouffe ujrzała światło dzienne (o tej współpracy napiszę następnym razem), kazał mi rozeznać się w teatrach, które mogłyby ewentualnie nas przyjąć i kiedy wszystko będzie już gotowe po prostu udamy się do każdego z tych teatrów z naszą propozycją. Na pewno w jednym uda nam się zadomowić dzięki znajomościom. Resztę się zobaczy. Jeszcze przed premierą trzeba podpisać umowę z danym teatrem, która będzie zawierała ilość przedstawień oraz podział zysków ze sprzedaży biletów, tzw. cachet (gdybym miała producenta, który opłaciłby wynajem sali, to zyski ze sprzedaży biletów byłyby tylko nasze). Najpopularniejszym podziałem jest oczywiście pół na pół, ale zdarzają się również 20% do 80%, gdzie teatr dostaje 1/5 zysków, a trupa 4/5 lub odwrotnie - teatr bierze 80%, a trupa 20.

A gdyby udało nam się wyjechać w tournée... ale o tym napiszę innym razem.