mercredi 3 juin 2015

Absurdy Francji 3.

Skończył mi się mój cudowny angielski odpowiednik Fervexa, który stawiał mnie na nogi w ciągu jednej nocy, więc jakieś przeziębienie postanowiło się przypałętać.
Udałam się do apteki żeby kupić coś przeciwgorączkowego i przeciwbólowego. Problem polegał na tym, że do tej pory miałam okazję leczyć się antybiotykami, Dolipranem (lek na wszystko) i pastylkami na gardło (ale te ostatnie mam zawsze w zapasie).
Wchodząc do apteki miałam nadzieję wyjść z jednym produktem.

- Dzień dobry. Potrzebuję czegoś na przeziębienie. (czytaj: Daj mi Pan jakiś Gripex.)
- A jakie ma Pani objawy?
- Stan podgorączkowy, ból gardła i zatkany nos.

Farmaceuta poszedł na chwilę w głąb apteki, po czym wrócił z kilkoma opakowaniami.

- Tu ma Pani tabletki na gardło, kropelki na katar, tabletki na gorączkę, Dolipran, ale niech go Pani nie bierze jednocześnie z tym drugim, witaminy...

Podziękowałam Panu, który próbował wcisnąć mi więcej leków niż mój własny lekarz kiedy jestem naprawdę chora, i wzięłam tylko Humex na gorączkę (taki Gripex) i Dolipran jakby Humex nie działał.
Następnym razem nie ruszę się do apteki bez recepty.




--------------------------------------
Od kilku dni komentarze możecie dodawać za pomocą Disqusa.