mardi 9 juin 2015

Podróże moich marzeń.

Zawsze lubiłam podróżować. Miałam to szczęście, że rodzina mojej mamy przywiązywała dużą wagę do historii Polski, z kolei rodzina mojego taty uwielbiała poznawać Polskę poprzez zwiedzanie różnych miast i zabytków. Dzięki temu, miałam szansę zwiedzić większość polskich miast już jako dziecko. Dziadkowie opowiadali mi różne historie związane z nowymi, nieznanymi miejscami na długo przed podróżą, co sprawiało, że te nowe miejsca były owiane pewną tajemnicą, która tworzyła w mojej dziecięcej wyobraźni niesamowite obrazy. Kiedy docierałam na miejsce, nigdy nie byłam zawiedziona, bo wiedziałam, że w tych nowych ulicach i za nieznanymi murami kryły się jakieś historie, duchy czy wspomnienia. Nigdy nie zapomnę wrażenia jakie wywarł na mnie zamek w Malborku, w którym podobno mieszka sporo duchów Krzyżaków, a Wielki Mistrz co noc objeżdża zamek na koniu. 
Taki sposób zwiedzania odpowiada mi do tej pory. Mam wrażenie, że te nowe miejsca nabierają innego wymiaru kiedy wiążemy z nimi jakieś historie, dlatego zanim wybiorę się w nową podróż, czytam różne anegdoty lub książki, których akcja rozgrywa się w danym mieście. Chyba nigdy o tym nie pisałam, ale tak właśnie zwiedzałam Londyn, a potem Paryż po przeprowadzce: chodziłam ścieżkami bohaterów Nędzników, Spóźnionych kochanków i Niebieskiego Rowera.  
O wiele mniej interesują mnie podróże tylko w celach wypoczynkowych, dlatego nigdy nie zobaczycie mnie leżącej plackiem na plaży. 

Dzisiaj chcę przedstawić Wam kilka miejsc, o których marzę i planuję je zwiedzić w przyszłości. Większość tych miejsc znam z książek, co oczywiście podkolorowuje moje wyobrażenie o tych miejscach, ale czemu by nie?

Źródło
Malaga, Hiszpania.
Książka: Rubio William Wharton

Nie chodzi mi tutaj o Malagę jako miasto, ale o departament Malaga w Andaluzji. Ta podróż marzy mi się już od 12 lat, czyli odkąd przeczytałam po raz pierwszy Rubio Williama Whartona, ale zawsze ją odkładam na później. Myślę, że w przyszłym roku w końcu uda mi się tam dotrzeć i odnaleźć miasteczko niedaleko Malagi, które Wharton opisywał w swojej książce. Co prawda odnalazłam już podobne miasteczko z fontanną na środku placu, kościołem i białymi domkami, gdzie życie toczy się dosyć leniwie, ale znajduje się ono we Francji na Ile de Re, a nie w Hiszpanii, więc to nie jest to samo.  

Źródło
Kioto, Japonia.
Książka: Wyznania Gejszy Arthur Golden

Nigdy nie byłam fanką kultury azjatyckiej, ale jest jedna rzeczy... zjawisko... które mnie fascynuje: gejsze. Kioto jest podobno kolebką tej sztuki, co w połączeniu z pięknymi widokami daje nam iluzję tradycyjnego japońskiego miasta. Nie chcę zacierać sobie tej iluzji nowoczesnymi budynkami wielkich azjatyckich metropolii. 

Photo: Nico Trinkhaus
Berlin, Niemcy.
Książka: Pożegnanie z Berlinem Christopher Isherwood.

Tak naprawdę, książka Isherwooda nie jest jedynym powodem, dla którego chciałabym zobaczyć Berlin. Oczywiście pójście śladami tego autora bardzo mnie motywuje, jednak jest jeszcze coś, co motywuje mnie bardziej: II Wojna Światowa. Interesuję się tym tematem odkąd pamiętam, dlatego marzy mi się spacer do Kościoła Pamięci czy do Reichstagu. Dodatkowo chętnie zobaczyłabym, gdzie stał mur Berliński i zwiedziła dworzec Zoo (bo czytałam My, dzieci z dworca Zoo). Na razie miałam okazję podziwiać to miasto z okien pociągu oraz przez okna dworca Berlin Hauptbahnhof. Są spore szanse, że się w nim zakocham.

Źródło
Podróż śladami Scarlett O'Hara.
Książka: Przeminęło z wiartem Margaret Mitchell

Może jest to trochę dziwne, ale chciałabym zwiedzić wszystkie miejsca pojawiające się w tej książce. Zaznaczam, że chodzi o książkę, a nie o film. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby zaproponowano mi podróż do Atlanty, a stamtąd do Jonesboro. Nie pogardziłabym również wyprawą do Charlestonu czy Savannah, mimo że kontynuacja Przeminęło z wiatrem średnio przypadła mi do gustu. Zdaję sobie sprawę z tego, że spora część miejsc, które znam z książki już nie istnieje, albo nie istniała nigdy. Jestem jednak pewna, że czerpałabym z tej podróży równie wielką przyjemność, jaką czerpałam ze zwiedzania Paryża śladami Nędzników

Źródło
Moskwa i Sankt Petersburg, Rosja.

Tak dla odmiany, przedstawiam Wam miejsca, które chciałabym zwiedzić nie ze względu na książkę. Moskwa marzy mi się odkąd usłyszałam piosenkę Gilberta Becaud Nathalie. Dlaczego? Nie wiem. Coś w tej piosence jest takiego, że sama mam ochotę przejść się po Placu Czerwonym. 
Z kolei Sankt Petersburg to marzenie z dzieciństwa kiedy namiętnie oglądałam bajkę Anastazja. Chciałam być księżniczką, jak prawie każda dziewczynka.



Źródło
Toronto, Kanada.

Z Toronto historia jest taka, że nie ma absolutnie nic, co motywowało by mnie do wyjazdu akurat tam. Nie ma nic oprócz niesamowicie silnej chęci polecenia tam i to już. Nie wiem skąd to się bierze i dlaczego jest tak silne, ale wiem, że gdybym mogła wybrać jeden cel podróży i zrealizować go od jutra, to wybrałabym Toronto. 
Prawdę mówiąc to pluję sobie w brodę, bo miałam już okazję tam pojechać, ale jej nie wykorzystałam. Bardzo chciałam wziąć udział w wymianie studenckiej i prawie złożyłam już kandydaturę na jeden semestr lub cały rok w Toronto. Prawie, bo w rezultacie zrezygnowałam z tego pomysłu po tym jak dostałam kilka nowych ról w teatrze. O wymianie mogę już zapomnieć, ale może jeszcze kiedyś trafi się okazja żebym mogła tam pomieszkać. 

A jakie są Wasze wymarzone cele podróżnicze? I dlaczego akurat te?