lundi 17 août 2015

Koniec wakacji!

Ja wiem, że wakacje kończą się dopiero za dwa tygodnie i że chyba nikt nie cieszy się z tego powodu. Oprócz mnie. 
Nie lubię wakacji, bo nie lubię mieć zbyt dużo wolnego czasu, który nie wiem jak spożytkować. Zazwyczaj wtedy zalegam gdzieś na łóżku z komputerem lub książką albo przed konsolą, bo jest za gorąco żeby wyjść, za dużo turystów, znajomi się rozjechali i nie wiem, gdzie pójść. Muszę mieć coś do roboty, bo inaczej głupieję. 
Te wakacje minęły mi, na szczęście, szybko. Po zakończeniu sezonu teatralnego 27 czerwca, sporo czasu spędziłam w pracy, a następnie pojechałam do Polski na 3 tygodnie, gdzie totalnie wyłączyłam mózg, wypoczęłam i naładowałam baterie. Muszę przyznać, że zazwyczaj pobyty w Warszawie mnie męczą, ponieważ odzwyczaiłam się od rytmu tego miasta i od ludzi, dlatego w tym roku kręciłam się raczej po jego obrzeżach - na wsi. Przy okazji spotkałam się z moją przyjaciółką i odkryłam bardzo przyjemne miejsce, z którym postanowiłam zapoznać się bardziej przy najbliższej okazji. Mowa tu o Pijalni Wódki i Piwa przy Nowym Świecie. Ten bar istnieje już ładnych kilka lat, bo powstał jak zaczynałam studiować romanistykę, ale nigdy nie miałam okazji tam pójść i się napić. Na razie, jedyne co mogę o nim powiedzieć to to, że serwuje bardzo dobrą cytrynówkę (pisze to osoba, która normalnie nie lubi wódki, więc cytrynówka musiała być naprawdę dobra żebym to doceniła), ma świetny, niepowtarzalny klimat i większość klientów to, oczywiście, mężczyźni, których najwyraźniej bardzo dziwią dwie młode dziewczyny zamawiające dwa kieliszki wspomnianej cytrynówki i pijące ją jakby to była oranżada. Niemniej jednak, te kilkanaście minut spędzone w Pijalni Wódki i Piwa zapisało się w mojej pamięci i chętnie tam wrócę jeszcze raz.
Na początku sierpnia wróciłam do Francji, a wraz ze mną mia familia. Mogę tutaj powiedzieć tylko jedno: sierpień to najgorszy moment na zwiedzanie Paryża i w przyszłym roku na wakacje wyjadę właśnie w sierpniu. Jeśli chcecie się wybrać do Paryża, to proszę bardzo, ale wybierzcie każdy inny miesiąc niż sierpień. Przez 2 tygodnie bylam przewodnikiem mojej rodzinki i była to droga przez mękę zarówno dla mnie, jak i dla nich. Zwiedzanie Paryża w sierpniu to najlepszy sposób na nabawienie się mizantropii, antropofobii, agorafobii, klaustrofobii, fobii społecznej i 50 innych irracjonalnych zachowań czy lęków, które podczas zwiedzania tego miasta stają się bardzo racjonalne. Tak dla przykładu podam, że 11 sierpnia przez Disneyland (akurat wtedy tam byłam) przewinęło się 15 tysięcy osób. Wolę nawet nie myśleć ile osób dziennie przewija się teraz przez Luwr czy Wieżę Eiffle'a.

Na szczęście, już jutro wracam do mojego normalnego rytmu życia. Nie mogę się już doczekać nowego sezonu teatralnego i wszystkich nowych projektów, w których będę brała udział. Już od 3 września wznawiamy Tebaidę w teatrze Nord-Ouest, a 29 września odbędzie się premiera Chat en poche Georgesa Feydeau w teatrze Menilmontant, do którego zaczynam próby już jutro. No i w końcu możemy zacząć pracę nad Nuit Bouffe. Ten sezon zapowiada się bardzo pracowicie.