mardi 8 septembre 2015

5 typów ludzi, których spotkasz w teatrze.

Sezon teatralny zaczął się dla mnie w ubiegły czwartek, 3 września, kiedy to Tebaida wróciła na deski teatru Nord-Ouest. Muszę przyznać, że trochę się rozleniwiłam i odzwyczaiłam od grania, bo chciałam jak najbardziej odpocząć i zebrać siły na ten nowy sezon. Teatru w wakacje nie odwiedziłam ani razu. Zresztą, nie było po co go odwiedzać, bo w teatrze był kręcony film, a co za tym idzie, panował wielki rozgardiasz. Ograniczyłam również kontakty z moimi kolegami i koleżankami do kilku kontrolnych smsów.
Kiedy jednak przekroczyłam próg teatru te kilka dni temu, uderzyło mnie to, co już wcześniej widziałam i o czym dzisiaj chcę Wam napisać. Przedstawię Wam 5 typów ludzi, którzy najbardziej wyróżniają się w pozytywny lub negatywy sposób w teatralnej społeczności.



Jego Ekscelencja Spamer.

Pierwszym typem jest osobnik, który nie przeżyje dnia bez promowania spektaklu, w którym gra lub który wyreżyserował, swojej własnej osoby lub swoich dzieci, które stawiają pierwsze kroki na scenie czy przed kamerą. Jeśli teatr proponuje kilka różnych spektakli w tygodniu, Spamer powiesi afisz swojego spektaklu i rozłoży ulotki w najbardziej widocznym miejscu, tak żeby było go widać już przy wejściu. Afisze i ulotki zostawi również poza teatrem, gdzie tylko się da, np. przypnie je do każdej tablicy informacyjnej na uczelni (moja uczelnia oraz Université Paris 8 są regularnie obwieszane afiszami jednego ze Spamerów z teatru Nord-Ouest i nie jestem to ja). Do tego, kilka razy dziennie aktualizuje swojego Facebooka przypominając kiedy gra, w czym gra, zapraszając do kilku wydarzeń dotyczących tej samej sztuki. Zdaża mu się również zaśmiecać tablice swoich znajomych oraz wszystkie możliwe grupy dotyczące pracy aktora. Spamer nie ma wakacji ani dni wolnych. Jest aktywny 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku.  
Zazwyczaj działania Spamera przynoszą odwrotny skutek do zamierzonego. Natrętna promocja zniechęca do obejrzenia spektaklu, który i tak, zazwyczaj, jest bardzo przeciętny.

Człowiek Orkiestra.

Reżyser, aktor, oświetleniowiec, dźwiekowiec, producent, księgowy, scenograf i kostiumolog w jednym? Czy to Superman? Nie. To Człowiek Orkiestra!
To taki typ człowieka, który zajmuje się absolutnie wszystkim i potrafi wszystko zorganizować tak, żeby to miało ręce i nogi. Nie ma nic w tym złego, bo większość grup teatralnych, które nie mają producenta i nie mogą opłacić z własnej kieszeni chociaż dwóch z wyżej wymienionych osób, muszą mieć w składzie chociaż jednego Człowieka Orkiestrę, który ogarnie to wszystko za nich. Ja również wpisuję się trochę w ten typ, bo moge robić wszystko sama i stety/niestety będę musiała ogarnąć sama moją grupę teatralną. Wolę jednak znaleźć sobie dobrych znajomych, którzy są chętni mi pomóc.
Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy Człowiekowi Orkiestrze woda sodowa uderza do głowy i zaczyna uważać, że nie potrzebuje nikogo do pomocy, bo on to wszystko zrobi najlepiej. To znaczy zrobi spektakl, w którym sam zagra główną rolę, bo według niego nikt nie dorówna jego świetności na scenie. Efekt jest taki, że na kilka dni przed premierą lepiej nie podchodzić do Człowieka Orkiestry bez kija.

Artysta przez wielkie A.

Jeśli ktoś z Was obracał się kiedyś w artystycznym środowisku, to na pewno znacie ten typ. Artysta przez wielkie A nigdy nie przechodzi niezauważony. Zawsze patrzy na innych z góry, twierdząc, że ludzie nie znają się na prawdziwej sztuce, a on, jako Artysta, czuje się, a może nawet ma misję, bycia niezrozmianym i niedocenionym.
W teatrze, Artysta przez wielkie A nie będzie trudnił się wyreżyserowaniem tekstu, który już kiedyś był zrobiony. On znajdzie coś niespotykanego, coś nowego. Ewentualnie przerobi jakiś nieteatralny tekst albo zrobi spektakl bez tekstu. Jeśli już weźmie się za jakiś klasyczny tekst, to też go przerobi tak, że z oryginału niewiele zostanie. Wszystko to jest w duchu jego artystycznego poświęcenia dla sztuki wyższej, która może teraz będzie niedoceniona, ale po jego śmierci ludzie na pewno poznają się na jego wielkim talencie i na pewno zapisze się w kanonie największych rezyserów. Spektakle Artysty przez wiele A są bardzo charakterystyczne. Zwykle utrzymane w estetyce teatru absurdu, z wieloma nawiązaniami do teorii jednego ze znanych reżyserów czy dramaturgów (np. jeśli Artysta jest zafascynowany Grotowskim, to jego spektakl będzie opierał sie na pracy jaką wykonuje ciało aktora; jeśli fascynuje go Brecht to skupi się na funkcji polityczno-epickiej teatru i w centrum spektaklu postaw tekst... i tak dalej...). Widać w nich również fascynację i próby odtworzenia tego, co reprezentują najpopularniejsi, żyjący jeszcze reżyserzy tacy jak Bob Wilson czy Krzysztof Warlikowski.

Duch teatru.

Duchy, jak powsechnie wiadomo, dzielą się na te dobre i te złe. Taki podział nie omija duchów teatru. Dobre duchy to starsze osoby (aktorzy lub widzowie), które spędzają sporą część swojego dnia we foyer i, można by rzec, strzegą budynku przed nieczystymi siłami (np. przed złodziejami). Bardzo lubię te nasze dobre duchy. Zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia, a i widać, że chwila rozmowy sprawia im dużo przyjemności. Niestety, niedawno odszedł jeden z najbardziej znanych dobrych duszków teatru Nord-Ouest, Lucien Czarnecki. Nasze teatralne foyer bez niego to już nie to samo.
Jeśli chodzi o złe duchy, to jeszcze nie zrozumiałam dlaczego postanawiają zainstalować się w teatrze. Nie dziwi mnie, że starsze, samotne osoby bez rodziny szukają towarzystwa w teatrze, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto poświęci im chwilę uwagi, usiądzie obok i posłucha. Dziwi mnie za to, to, że młode osoby potrafią praktycznie mieszkać w teatrze i ciągle mieć siłę na psucie krwi innym. Mówię o mieszkaniu, bo znam dwóch aktorów, którzy śpią w teatrze lub odsypiają noc gdzieś w kącie na kanapie. Na początku się martwiłam, że może taka osoba ma problemy czy coś. Potem dowiedziałam się, że te osoby obgaduja absolutnie wszystkich próbując przy okazji wkręcić się do innych projektów. Kiedy już złość mi przeszła, doszłam do wniosku, że życie tych złych duchów jest bardziej smutne niż tych dobrych: nie mają nikogo, więc próbują zawrzeć przyjaźnie w teatrze, ale i to im nie wychodzi, bo mają podły charakter.

Gwiazda.

Ostatnią osobowością teatralną jest Gwiazda. Sądzę, że nie muszę tutaj tłumaczyć dlaczego tak akurat się nazywa. Gwiazdy, jak Duchy, dzielą się na dobre - czyli te, podziwiane za talent, ale niezadzierające nosa; i te złe - niezbyt utalentowane i zabiegające o uwagę lub utalentowane i zarozumiałe. Miałam doczynienia ze wszystkimi typami Gwiazd i moim zdaniem, najgorsze są te niezbyt utalentowane i zabiegające o uwagę. O jednej tego typu Gwiazdce i jej wyskokach chodzą już legendy i w sumie od żadnej osoby nie słyszałam ani jednego dobrego słowa na jej temat. Wniosek nasuwa się prosty: jedną z największych zalet aktora jest pokora.