samedi 26 septembre 2015

Teatralny maraton.

Po czym poznać, że studenci teatrologii wrócili na uczelnię?
Po kolejkach rodem z PRL-u do uczelnianej bileterni oraz po wypełnionych po brzegi kalendarzach.

Jedną z największych zalet mojej uczelni jest właśnie bileternia, gdzie kupuję bilety do teatrów, na koncerty, festiwale i inne wydarzenia artystyczne za grosze. Często można kupić bilety, które nie są jeszcze dostępne w sprzedaży albo które oficjalnie zostały już dawno wyprzedane. Powiedzmy sobie szczerze - lubię to! Moi wykładowcy też to lubią, więc rezerwują nam bilety na spektakle, które musimy zobaczyć w ramach zajęć. Nic więc dziwnego, że na początku roku bileternia przeżywa oblężenie - wszyscy chcą jak najszybciej zaopatrzyć się w bilety na obowiązkowe spektakle, a przy okazji zawsze wpadnie coś ekstra. Swoistym konkursem na moim roku jest licytowanie się, kto ile wydał za jednym zamachem. W tym roku padł rekord - 460€.
Pokażę Wam, co udało mi się wywalczyć wczoraj po półtorej godziny stania w kolejce oraz opowiem Wam o pozostałych teatralnych planach.


11 października - Reality, reżyseria: Antonio Tagliarini/Daria Deflorian, Théâtre National de la Colline
Spektakl oparty na La vie est un reportage Mariusza Szczygła, który muszę obejrzeć w ramach zajęć z przedmiotu o wdzięcznej nazwie: Tekst w teatrze. Nawet pracę semestralną muszę o tym napisać. Do tej pory repertuar La Colline mnie nie przekonywał. Mam nadzieję, że w tym roku to się zmieni.

7 listopada - A ce projet personne ne s'opposait, reżyseria: Alexis Armengol, Théâtre National de la Colline 
Kolejny spektakl w ramach zajęć. Tym razem zainspirowany Prometeuszem w okowach Ajschylosa. Podobno ciekawy, a przynajmniej tak twierdzi mój wykładowca. Z reguły współczesne adaptacje antycznych sztuk są ciekawe.

12 listopada - Portrait de "famille", reżyseria: Jean-Francois Sivadier, CDC Atelier de Paris - Caroline Carlson.
Tak naprawdę to nie jest spektakl tylko prezentacja pracy warsztatów aktorskich pod kierownictwem Sivadiera. Uczestnicy warsztatów pracowali nad postaciami ze sztuk Sofoklesa, Ajschylosa i Eurypidesa, a efektem tej pracy ma być rodzinny portret Agamemnona i jego dzieci. 

13 listopada - La Légende du Roi Arthur, reżyseria Giuliano Peparini, Palais des Congres.
Mówiłam, że jeszcze tam wrócę i to na pewno nie będzie ostatni raz. :) Normalnie moja uczelnia nie współpracuje z Palais des Congres ani z nikim innym z tej produkcji, ale jak się dobrze zagada z dziewczynami, to wszystko jest możliwe. Niewątpliwą zaletą studiowania teatrologii są właśnie zniżki na samo hasło jestem z teatrologii (w domyśle: jak już chce przyjść to dlatego, że jest mi to potrzebne). Oczywiście, w tym przypadku, taki manewr działa tylko raz.

15 listopada - Life and Time 8, Nature Theatre of Oklahoma, Théâtre de la Cite internationale.
Spektakl złożony z rozmów telefonicznych. Po angielsku. Na zajęcia z tekstu w teatrze.

22 listopada - Fin d'histoire, reżyseria: Christophe Honore, Théâtre National de la Colline.
Spektakl w oparciu o teksty Gombrowicza. Brzmi ciekawie, nie? Dlatego wybieramy się tam z Niką i Holly. :)

24 listopada - Odipus der Tyrann, reżyseria: Romeo Castellucci, Théâtre de la Ville 
Wstyd się przyznać, ale nie widziałam jeszcze żadnego spektaklu Castellucciego, mimo że jest to jeden z reżeserów, których trzeba znać i oglądać kiedy studiuje się teatrologię. Jego sztuki są zazwyczaj określane jako specjalne. Pamiętam też, że kilka lat temu pół Europy (w tym Polska) chciało go ocenzurować za spektakl o Jezusie, dlatego myślę, że się polubimy. 

9 grudnia - Orestie, reżyseria: Romeo Castellucci, Théâtre de l’Odéon
Nie, nie zapałałam przedwczesną miłością do Castellucciego. Ten, jak i poprzedni, spektakl muszę obejrzeć na zajęcia o współczesnej iterpretacji antycznych tragedii. Podobno bilety na ten spektakl wyprzedają się w mgnieniu oka.

10 grudnia - Cabaret, reżyseria: Michel Kacenelenbogen, Théâtre National (Bruksela)
Chyba nie muszę mówić, że czekam na ten spektakl z niecierpliwością. ;) Przy okazji zwiedzę Brukselę i odwiedzę Nikę. 

W planach mam jeszcze wypad na one man show Verino s'installe w Le Grand Point-Virgule, ale czekam aż dziewczyny z bileterni dostaną bilety. Chodzę wokół tego one man show już od kilku miesięcy i jakoś dobić nie mogę.
Chcę też wybrać się jeszcze minimum raz na La Légende du Roi Arthur (tak, mam coś z głową). Prawdopodobnie będzie to 19 grudnia. 

Przyznam Wam się szczerze, że tak napięty grafik trochę mnie przeraża. W teatrze też nas nie oszczędzają, co oznacza, że czekają mnie długie maratony kiedy dzień z dzień będę na scenie lub na widowni. Tym bardziej, że moja zmienniczka nie ma już ochoty grać i w rezultacie zostałam sama. Trochę mi to pokrzyżowało plany, ponieważ kilka dat pokrywa mi się albo z zajęciami na uczelni albo z moimi wypadami do teatru, których nie mogę przełożyć albo z wizytą u lekarza, na którą czekam już dłuższy czas. Mimo że od 2 lat trąbię o tym, że nigdy nie znam moich dokładnych niedyspozycji (bo trzeba je podać zanim mam swój plan zajęć) i dlatego wolę mieć kogoś na zastępstwo, to zazwyczaj wychodzi tak jak teraz: wizyty u lekarza pewnie będę musiała przełożyć, kilka razy opuszczę zajęcia, no i narażę się na reprymendy jeśli trzeba będzie odwołać spektakl, bo nie będzie miał mnie kto zastąpić. W takich chwilach cieszę się, że Tebaida kończy się w grudniu i że niebawem zacznę pracować na swoje konto.

A jakie są Wasze plany teatralne na najbliższe miesiące?