vendredi 25 décembre 2015

Verino s'installe.

Tak naprawdę miałam nie pisać o tym spektaklu. Zapisałam wersję roboczą tego posta (czyli sam tytuł) i z dnia na dzień odkładałam napisanie kilku słów o kolejnym one man show, który dane mi było obejrzeć. Jednak im dłużej śledzę poczynania tego komika, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zasługuje na tę laurkę jak żaden innych. Takich artystów jak on można ze świecą szukać.


Mowa tu o Olivierze Balestriero, występującym pod pseudonimem Verino.
Dawno nie widziałam i nie spotkałam tak utalentowanego, dobrodusznego, hojnego, otwartego i wiecznie uśmiechniętego artysty. Sporo zalet jak na jednego człowieka, nie? Oczywiście, mówiąc, że jest hojny, nie chodzi mi o to, że rozdaje pieniądze (chociaż kto go tam wie...). Mam na myśli to, że bardzo hojnie rozdysponowuje swoją energię. Kiedy go oglądam, mam wrażenie, że podłącza mi jakąś ładowarkę i przekazuje mi całą swoją pozytywną energię. Mało jest artystów, którzy potrafią oddać publiczności swoją energię, a scenicznemu partnerowi emocje.

Kto mnie zna, ten wie, że nie jestem fanką one man show i uważam, że jest ich za dużo. W paryskim metrze co i rusz widać afisz promujący jakiś one man show. Celowo unikam tutaj słowa komik, ponieważ uważam, że nie każdy może być komikiem, ale zauważyłam ostatnio, że sporo młodych artystów chce iść w tę stronę. Czy naprawdę są zainteresowani rozśmieszaniem publiczności? Tego nie wiem. Wiem za to, że spektakle typu one man show są łatwiejsze w produkcji i bardziej dochodowe - zarobione pieniądze są dzielone tylko na 2 osoby, a spektakl łatwiej jest sprzedać.
Dlatego jeśli już zdecyduję się zobaczyć jakiś one man show, to znaczy, że ta konkretna osoba bardzo mnie zainteresowała.

Do tej pory doceniałam w tej dziedzinie Florent Peyre. Kilka miesięcy temu wybrałam się ze znajomymi na Volte Vannes w Café Oscar. Był to mini-spektakl kabaretowy z udziałem Verino, Florent Peyre, Arthusa i Maxime'a Gasteuil, podczas którego każdy z czterech zaproszonych komików prezentował jeden ze swoich skeczy, a następnie inny komik miał za zadanie odtworzyć skecz komika, którego wylosował.
Verino urzekł mnie wtedy tym, że był ciągle uśmiechnięty, otwarty i bardzo prostolinijny w swoim zachowaniu. Biła od niego ta pozytywna energia i zarażał swoim uśmiechem. Nie poleciałam jednak od razu na jego spektakl. Zrobiłam to dopiero pół roku później (w listopadzie). Wcześniej zapoznałam się z jego skeczami oraz działalnością na youtube'ie: Verino co tydzień publikuje krótki filmik, w którym komentuje jakieś wydarzenie z poprzedniego tygodnia. każde video jest nagrywane po spektaklu Verino s'installe, z udziałem publiczności. Ostrzegam: Dis donc Internet jest bardzo wciągające, ale myślę, że z powodzeniem może dopełnić słuchanie informacji w ramach nauki francuskiego.

Czy ten uśmiech może kłamać?

Kiedy w końcu dotarłam do teatru Grand Point Virgule, to, co najbardziej mnie poruszyło w one man show Verino, to brak tabu oraz niezwykła umiejętność śmiania się z samego siebie. Cały spektakl opiera się na anegdotach z życia Verino oraz na piętnowaniu głupoty ludzkiej - mówi o terrorystach imbecylach oraz o zdobywcach Nagrody Darwina, ale także o swoich wpadkach. Dla mnie to była niezwykła lekcja. Coraz trudniej jest nam śmiać się z własnych błędów, z własnej głupoty. Brakuje nam również dystansu - Verino nauczył mnie tego wszystkiego. W dodatku Verino opowiada to wszystko w taki sposób, jakbyśmy byli na imprezie, a on opowiadałby, co mu się przydarzyło. Ciężko odróżnić, gdzie zaczyna się skecz, a gdzie Verino opowiada jakąs anegdotkę, sprowokowany do tego reakcją publiczność.
Poza sceną jest to niezwykle miły i otwarty facet. Przyjaźnie nastawiony do wszystkich. Kiedy z nim rozmawiałam, miałam wrażenie, że to mój dobry kumpel. Jest też jednym z bardzo nielicznych artystów, którzy mimo popularności, utrzymują kontakt z fanami. I to nie byle jaki: Verino odpisuje każdemu i regularnie odpowiada na komentarze na Faebooku, Instagramie czy Youtube'ie. Dodatkowo, po każdym spektaklu publikuje zdjęcie publiczności na Facebooku, gdzie możemy się tagować. Pierwszy raz spotykam się z taką lojalnością wobec fanów.
Myślę, że o jego sile świadczy również fakt, że udało mu się zapełnić całą, mityczną Olympię bez żadnej reklamy.

A tak Verino utrzymuje kontakt z fanami.
Do Grand Point Virgule wróciłam kilka dni temu, 19 grudnia, na zaproszenie Verino. Nie, nie zaprzyjaźniłam się z nim ani nic w tym stylu. To kolejny dowód na to, że Verino dba o swoich fanów: po pierwszej wizycie w Grand Point Virgule, wypełniłam krótki formularz z napisem Niespodzianka. Kilka dni później otrzymałam wiadomość, w której Verino zachęcał mnie do napisania krótkiej krytyki na billetreduc. Jego niespodzianką było zaproszenie na jego spektakl w dowolny wybrany przeze mnie dzień. Wystarczyło kliknąć w link podany w mailu.
Mimo że widziałam go już 2 razy, to wrócę jeszcze 3, 4 i 10 raz żeby śledzić jego poczynania.

Jeśli ten wpis zachęcił Was do zapoznania się bliżej z tym niezwykłym artystą, możecie go zobaczyć od czwartku do soboty w teatrze Apollo w Paryżu oraz w tournée w całej Francji.
Z kolei we wtorki, Verino promuje swoich kolegów i koleżanki po fachu w Inglorious Comedy Club. Niestety nie miałam okazji obejrzeć jeszcze tego spektaklu, ale na pewno to nadrobię.

 Poniżej znajdziecie Playlistę z kilkoma skeczami Verino oraz całą serię Dis donc Internet.