lundi 4 janvier 2016

Mon décembre 2015.

Podsumowania miesięcy na blogach są dosyć popularne i sama bardzo lubię je czytać. Jednak długo broniłam się przed robieniem takich podsumowań. Dlaczego więc się zdecydowałam? W grudniu, w końcu, usłyszałam wiadomość, na którą czekałam od dawna. Dlatego pomyślałam, że takie podsumowania, w których będę opisywać kolejne etapy pracy nad moją sztuką, a także to, co widziałam ostatnio w teatrze, w kinie, w czym grałam czy gdzie byłam i tak dalej mogą być interesujące.
No to zaczynamy!


Wydarzeniem miesiąca, a nawet roku, było spotkanie z dyrektorem teatru Menilmontant, który postanowił dać szansę mojej sztuce, Nuit Bouffe. Premiera odbędzie się w niedzielę, 2 października 2016 roku o godzinie 18, a następnie będziemy grać w każdą niedzielę aż do 20 listopada. 
Powoli kompletuje obsadę i rozkręcam promocję spektaklu. Stety/Niestety nie mogę na razie pozwolić sobie na opłacenie speców od marketingu, więc wszystko jest na mojej głowie, ale jestem pewna, że dam radę. 
Niebawem w zakładce Nuit Bouffe pojawią się prezentacje aktorów. 

18 grudnia odbyło się również pierwsze spotkanie naszej grupy teatralnej, podczas którego ustaliliśmy, że nasza trupa będzie nazywać się Compagnie de l'autre cote. Brzmi znajomo, nie? Przy okazji wszyscy dotychczasowi aktorzy, muzyk i członkowie biura mogli zapoznać się ze sobą. Jako, że nasza trupa nadal się powiększa, to takich spotkań będzie jeszcze kilka. 

8 grudnia ostatni raz stanęłam na scenie w 2015 roku. Myślałam, że będzie to mój ostatni raz w roli Olympe w Tebaidzie, ale okazało się, że ostatni spektakl odbędzie się 6 lutego. 

9 grudnia miałam okazję obejrzeć Orestie w reżyserii Romea Castellucciego w teatrze Odeon. To był drugi spektakl Castellucciego, który miałam okazję obejrzeć w ciągu 3 tygodni i mam bardzo mieszane uczucia wobec głosów zachwytów nad tym reżyserem. Jego estetyka do mnie nie przemawia. Być może jej nie rozumiem. Ciężko było mi wysiedzieć te 3 godziny na sali, co zdarzyło mi się po raz drugi w życiu. 

Na szczęście, już następnego dnia siedziałam na widowni Teatru Narodowego w Brukseli oglądając w towarzystwie Niki musical, o którym pisałam już nie raz i który wiele dla mnie znaczy, Cabaret. Potrzebowałam kopa od tego musicalu, ale nie myślałam, że obejrzenie go 4 lata po tym jak zmienił moje życie, wywrze na mnie jeszcze większe wrażenie. Nie myślałam też, że będę mogła go nazwać aktualnym politycznie. 

Ostatnim spektaklem w ubiegłym roku był one man show Verino s'installe. Napisałam o nim dosyć długi post, więc nie będę się powtarzać.

Grudzień minął mi też pod znakiem sesji i prac semestralnych. Bardzo chciałam wyrobić się ze wszystkim przed Świętami, ale średnio mi wyszło (jak zwykle). 
Dokonałam jednak małego odkrycia: okazało się, że antyczne tragedie mogą być pasjonujące. Przez cały semestr chodziłam na zajęcia o współczesnych adaptacjach scenicznych tragedii antycznych (stąd Castellucci). Podczas pisania pracy semestralnej na temat Klitemnestry w Oresteji Ajschylosa i jej odzwierciedlenia w Portrait de famille w reżyserii Jean-François Sivadiera, bardzo zainteresowałam się tą postacią, przez co pochłonęłam z rozpędu wszystkie tragedie, w których ta posta występuje, m.in. Elektrę Sofoklesa, Ifigenię w Aulidzie i Elektrę Euripidesa. Dawno żadna postać mnie tak nie poruszyła. 

Jeśli zaś chodzi o inne książki, które przeczytałam w tym miesiącu, to w drodze do Polski pochłonęłam Kobietę Niezależną autorstwa Kamilii Rowińskiej, którą poleciła mi Nika. Kop motywacyjny był ogromny i z tego miejsca dziękuję Nice za tę książkę. :) Już zaczęłam działać!

Obecnie ładuję baterie w Polsce. Za niecałe 2 tygodnie wracam do Paryża i zabieram się do pracy.
Rok 2016 będzie moim rokiem!