dimanche 28 février 2016

Je t'ai cherché Roberto - Roberto Zucco.

Z jakiegoś bliżej mi nieznanego powodu, luty obfituje dla mnie w odkrycia i zachwyty teatralne. Jednym z tych odkryć/zachwytów został Roberto Zucco w reżyserii Richarda Brunela, na który trafiłam zupełnie przypadkiem - po prostu koleżanka z roku miała bilet do odsprzedania, a mnie wspomnienia chwyciły, no bo przecież jeszcze w Centre des Arts de la scène grałam Siostrę w tym spektaklu. Przyznam Wam się, że o mały włos, a by mnie ta perełka ominęła, bo akurat tamtego dnia dopadła mnie jakaś zimowa deprecha i nie miałam ochoty wystawić choćby jednego palca poza próg domu. Kiedy mam takie gorsze dni i nie chce mi się iść do teatru, to staram się przekonać czy warto zobaczyć dany spektakl, czy może sobie odpuszczę. Szukam różnych krytyk w internecie i tym sposobem dowiedziałam się, że tytułową rolę w Roberto Zucco gra Pio Marmaï - aktor, którego możecie kojarzyć z takich filmów jak Un heureux événement, o którym pisała Justyna, Toute première fois - niesamowicie śmieszna komedia o coming-in (gu) pewnego homoseksualisty; czy Le premier jour du reste de ta vie - film, za który Pio Marmaï otrzymał nominację do Cezara.
Ciekawość wzięła górę, bo bardzo chciałam zobaczyć jak aktor, który zazwyczaj gra tylko w filmach, poradzi sobie na scenie. Każdy aktor teatralny potrafi grać przed kamerą, ale nie każdy aktor filmowy potrafi grać na scenie.

Photo: Jean-Louis Fernandez

dimanche 14 février 2016

Shakespeare, drugs & rock'n'roll czyli Richard III w teatrze Odeon.

Rok 2016 został ogłoszony rokiem Shakespeare'a, ponieważ to właśnie w tym roku mija 400 lat od jego śmierci. Z tej okazji twórcy teatralni prześcigają się w wystawianiu swoich wersji różnych dzieł tego poety: Ivo van Hove postawił na rozmach i wyreżyserował 3 sztuki (w tym jedną trylogię) za jednym zamachem - Kings of War opiera się na kronikach: Henryk V, Henryk VI (trylogia) oraz Ryszard III; Comédie Française postawiła na wielki klasyk, Romeo i Julię, w reżyserii Erica Rufa; na scenie narodowej teatru Gémeaux w podparyskim Sceaux mogliśmy zobaczyć komedię Conte d'hiver  angielskiej produkcji w reżyserii Declana Donnellana; za to w paryskim Odeonie, który kiedyś był teatrem Marii Antoniny, młody reżyser, Thomas Jolly, wziął w obroty Ryszarda III, który jest kontynuacją Henryka VI, nad którym Jolly pracował od 2010 roku.
Jak możecie się domyśleć, premiery Kings of War Ivo van Hove'a i Ryszarda III Thomasa Jolly'ego zbiegły się nie tylko w czasie, ale również w temacie, przez co ci dwaj reżyserzy nie uniknęli porównań. Krytycy raczej zgodnie twierdzą, że Ivo van Hove miał lepsze podejście do tematu, więc siłą rzeczy uważają, że jego spektakl był lepszy. Nie zgadzam się z tym: Richard III Jolly'ego to najbardziej odjechany spektakl jaki kiedykolwiek widziałam i zaraz powiem Wam dlaczego.

Photo: Nicolas Joubard

jeudi 4 février 2016

Mon janvier 2016

Styczeń to jeden z moich ulubionych miesięcy. Nie dlatego, że tylko w tym miesiącu trzymam się postanowień, ale dlatego, że to miesiąc moich urodzin, co skłania mnie do bardzo głębokiej refleksji nad samą sobą i wspomnień. Nie mogę się nadziwić jak czas szybko mija. Mam już 26 lat i z tej okazji dopadł mnie kryzys ćwierćwiecza. Jak sama nazwa wskazuje - to nic miłego. Dlatego ten styczeń jest poniekąd podwójnie refleksyjny. Wniosek nasuwa mi się jeden: przez 25 lat pracowałam na to, żeby się udało, to teraz na pewno się uda. :)

Nowy Rok zastał mnie w Warszawie. Spędziłam w Polsce prawie miesiąc i, mimo że nie chciało mi się wyjeżdżać (za bardzo się rozleniwiłam), to doszłam do wniosku, że chyba nie potrafiłabym żyć w Warszawie. Mimo że jestem Warszawianką z dziada pradziada, to to miasto wydaje mi się coraz bardziej obce. No ale dość już tych sentymentalnych wynurzeń. Przejdźmy do rzeczy.

lundi 1 février 2016

Longue vie au Roi - La Légende du Roi Arthur.

Przyznam Wam się szczerze, że zabieram się do tego wpisu jak pies do jeża... Nie dlatego, że temat tego musicalu mi się znudził, ale dlatego, że niedawno użyłam go jako przykład w jednej z moich prac semestralnych. Po napisaniu 20 stron (z których jestem bardzo dumna) mam lekkie zmęczenie materiału jeśli chodzi o jakakolwiek analizę spektaklu. ;)
Niemniej jednak obiecałam, że napiszę recenzję po ostatnim spektaklu La Légende du Roi Arthur w Paryżu, tak więc oto i ona.

Król Artur (Florent Mothe) i jego magiczny sługa - Jeleń (Brahem Aïache).