samedi 19 mars 2016

Compagnie De l'Autre Côté.

Ja wiedziałam, że administracja francuska nie da mi zarejestrować mojej grupy teatralnej bez problemów. Czułam to w kościach... I oczywiście - nie pomyliłam się, ale w końcu udało się! Moja własna grupa teatralna, Compagnie De l'Autre Côté (CDAC), istnieje już oficjalnie.
Z tej okazji, opowiem Wam trochę o tym jak rejestruje się grupę teatralną i jakie warunki trzeba spełnić.


Możecie mnie spytać: po co w ogóle trzeba bawić się w zakładanie jakichś organizacji, firm i bawić się w papierologię? Przecież aktorów może zatrudnić teatr, a poza tym kiedyś artyści to już w ogóle żyli tylko w karawanach lub z datków od swoich mecenasów. 
Owszem, zatrudnienie przez teatr, tak jak to ma miejsce w Polsce, ułatwiałoby życie wszystkim, a szczególnie paniom w Prefekturze Policji. Życie w karawanie też chyba nie byłoby takie złe. Mnie osobiście to fascynuje. A opieka jakiegoś bogatego miłośnika sztuki to już w ogóle raj! Ale spójrzmy na to z drugiej strony... Grupa teatralna, czy jak kto woli trupa, daje nam, aktorom i reżyserom, pewną wolność. Po pierwsze: une compagnie - trupa, grupa teatralna - ma w sobie wiele z tych dawnych, objazdowych karawan. Może zmieniać teatry, może ruszyć w tournée kiedy chce i jak chce. Aktorzy mogą również przechodzić z jednej trupy do drugiej i nabywać tym samym nowe doświadczenia. Będąc zatrudnionym tylko przez teatr, jest się zdanym na łaskę (i niełaskę) dyrektora i na większość projektów danego teatru. Po drugie: jest to struktura administracyjna, która może rządzić się swoimi prawami (w granicach zdrowego rozsądku). Coś na zasadzie moja piaskownica, moje zabawki. No i może zatrudniać ludzi, co jest dosyć ważne w teatrze, jeśli chcemy być choć trochę profesjonalni. No i bez zarejestrowanej struktury administracyjnej nie możemy wystąpić o pozwolenie na wystawienie spektaklu (licence d'entrepreneur du spectacle), które jest obowiązkowe jeśli gra się więcej niż 7 razy w roku. I po trzecie i, dla mnie, najważniejsze: powołując do życia swoją własną compagnie, można zrezygnować z przymusu bycia pożądanym aktorem. Powiedzmy sobie szczerze: jeśli chce się być wolnym strzelcem w tym zawodzie, trzeba ciągle padać niemal do stóp dyrektorów castingów, reżyserów czy producentów. Trzeba się komuś podobać. Posiadanie własnej trupy zwalnia nas poniekąd z tego przymusu. No i możemy pokazać widzom nasz własny świat, pokazać, co mamy do powiedzenia. I ja właśnie to robię. 

Jakiś czas temu pisałam o moich rozterkach na temat zakładania trupy. Okazało się, że rzecz jest prostsza niż się wydawała. Compagnie De l'Autre Côté jest więc zarejestrowana jako organizacja non-profit (association loi 1901), której siedziba znajduje się w 13 dzielnicy Paryża (tak na szczęście). Administracja organizacji składa się z dwóch osób - prezesa i skarbnika. Ja nie pełnię żadnej z tych dwóch funkcji, ponieważ, jako reżyser tejże organizacji, nie mogę. Francuskie prawo jest pod tym względem mocno rąbnięte. Nie mogę być członkiem administracji mojej trupy, ponieważ kiedy będę się starała o status intermittent du spectacle (status dla artystów i techników scenicznych uprawniający do pobierania zasiłku dla bezrobotnych po przepracowaniu minimum 510 godzin), to ta posada byłaby odebrana jako stałe zatrudnienie nawet jeśli administracja organizacji non-profit to wolontariusze. Absurd nad absurdy. Dlatego musiałam znaleźć 2 osoby, które tak naprawdę użyczają mi swoich nazwisk, bo nikt nie kwapi się do prowadzenia papierologii firmy (a tym bardziej księgowości) za darmo. I tak wiadomo, że papierkami będę zajmować się ja. Mnie to nie przeszkadza. Bardziej przeszkadza mi to, że będę musiała fruwać za moim, pożal się borze, prezesem kiedy będę potrzebować jego podpisu na jakimś papierku.

Jak zakłada się organizację non-profit we Francji? Bardzo prosto! 
Wystarczy wypełnić deklarację założenia organizacji, deklarację osób odpowiedzialnych za administrację (obydwa wnioski można ściągnąć ze strony Prefektury Policji). Do tego dołączyć sprawozdanie z pierwszego zebrania zarządu, na którym postanowiono o założeniu organizacji oraz status organizacji - coś w stylu umowy/regulaminu, w którym zapisana jest nazwa i adres organizacji, warunki rozwiązania organizacji, przeprowadzania zebrań, składki i tak dalej... Z tymi dokumentami trzeba udać się do Prefektury Policji albo złożyć deklarację przez internet.

Jak to wygląda w praktyce?
Hahahahahahahahahaha....hahahaha...ha...ha...ha...

Musiałam zrobić 4 podejścia, żeby w końcu się udało. 
W styczniu stawiłam się z prezesem mojej organizacji w Prefekturze Policji. Z kompletem dokumentów w łapkach podeszliśmy do pani w recepcji, a ona nam na to: nie. Okazało się, że żeby zarejestrować organizację, trzeba umówić się na spotkanie telefonicznie albo przez maila. Z tym, że telefonicznie można tylko między 8.30 a 11.30. Powodzenia. Nie próbowałam nawet umawiać się przez maila. Oczywiście, na stronie Prefektury informacji brak. 
Stwierdziłam, że załatwię to przez internet. Formularz wypełnia się jedynie pół godziny, a potem trzeba dodać załączniki: skany/zdjęcia podpisanych statusów i sprawozdania, które muszą mieć mniej niż 700kB i być w PDFie. 
Pierwsze podejście: wysyłam dokumenty, dwa dni później przychodzi odmowa, bo w statusach nie ma wpisanego skrótu (CDAC), a na 3 stronie zamiast artykułu 11 i 12 są dwa artykuły 12. 
Drugie podejście: poprawione dokumenty wysłałam jeszcze raz. Dwa dni później odmowa: w sprawozdaniu podpisy są na oddzielnej kartce, na której nie ma innych punktów sprawozdania. Podpisy muszą być na tej samej stronie, co sprawozdanie albo trzeba przenieść część sprawozdania na drugą stronę. 
Oczywiście tutaj narzuca się pytanie: nie mogli mi tego napisać wcześniej?!
Trzecie podejście: poprawione dokumenty wysłałam znowu, przysięgając sobie w duchu, że jak jeszcze raz odrzucą, to zrobię im jesień średniowiecza. Na szczęście, tym razem przyjęli. 
I tym sposobem istniejemy oficjalnie. 

Oczywiście to nie koniec formalności. To by było zbyt piękne, nie? Teraz muszę zgłosić działalność w Ursaffie, w którym będę musiała deklarować każdą zatrudnioną osobę i płacić haracz w postaci składek czy podatków. Muszę otworzyć konto w banku, a także wykupić ubezpieczenie (chociaż podobno nie jest ono obowiązkowe). No i wysłać wniosek o licencję na wystawienie spektaklu - i tu goni mnie czas, bo muszę wyrobić się na sesję czerwcową. 
Tymczasem zapraszam Was do śledzenia Facebooka Compagnie De l'Autre Côté. Nie powiem... Jestem dumna, że w końcu mam moje małe królestwo. ;)