jeudi 24 mars 2016

List do Miriam Shaded.

Droga Miriam,

Zazwyczaj staram się nie wdawać w polityczno-ideologiczne dyskusje. Chyba, że ze znajomymi, przy piwie, a i to tylko z tymi znajomymi, którzy mają otwarte umysły,  potrafią zaakceptować odmienne zdanie i prowadzić dyskusję na poziomie. Jednak im dłużej czytam i oglądam Twoje wypowiedzi na psim portalu, tym bardziej mam ochotę powiedzieć Ci jedną rzecz: zamilknij.

Nie mam już siły słuchać Twoich wywodów niepopartych żadnymi konkretnymi argumentami czy źródłami. Nie mam siły słuchać Twojego bełkotu pełnego nienawiści i rasizmu. Niedobrze mi się robi, kiedy widzę kolejny artykuł, który zyskuje poparcie ludzi Tobie podobnych: zaślepionych nienawiścią ignorantów, którzy nie mają Boga w sercu. Tak, Ty też nie masz Boga w sercu. Gdyby było inaczej, wiedziałabyś, że pochodzenie czy religia nie decydują o tym, czy człowiek jest dobry czy zły. Nie wsadzałabyś wszystkich do jednego worka, nie oceniałabyś ludzi tak powierzchownie. Uznajesz się za znawcę Islamu, a tak naprawdę nic nie wiesz o tej religii, nie znasz jej, nie rozumiesz. Powtarzasz tylko propagandową papkę, której kiedyś nauczyłaś się na pamięć, ale nigdy nie zadbałaś o to, by zweryfikować te informacje.
I z tego powodu bardzo Ci współczuję. Rozumiem, co czujesz, bo ja kiedyś też dałam sobie nakłaść do głowy taki stek bzdur i uważałam to za świętą prawdę. Na szczęście, życie zweryfikowało moją wiedzę i zrozumiałam, że ani rasa, ani pochodzenie, ani tym bardziej religia nie decydują o tym, czy człowiek ma dobre serce. Tak jak jest to powiedziane w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.
Zanim przejdę do dalszych wyjaśnień, chcę zaznaczyć, że nie jestem muzułmanką, ale żyję w kraju wielokulturowym, a moi znajomi są różnego pochodzenia i różnych wyznań. Co za tym idzie, kilkoro moich znajomych wyznaje Islam. Zapewniam Cię, że są to jedni z najlepszych osób jakie poznałam. Obrażasz ich i mnie swoimi wypowiedziami, dlatego postanowiłam rozjaśnić Ci nieco w głowie (chociaż wątpię, że coś do Ciebie dotrze) skoro tak chętnie wypowiadasz się o Francji i jej mieszkańcach.

Zapamiętaj sobie jedną rzecz: przed upublicznieniem jakiejś informacji, sprawdź dokładnie źródła.

Ostatnio tak chętnie głosiłaś, że we Francji żyje 16 milionów muzułmanów. Tymczasem, według statystyk opublikowanych na początku 2015 roku, jest ich około 5 milionów, czyli ponad 2 razy mniej. Co ciekawe, według badania zrealizowanego przez Pew Research Center, w 2030 roku możemy spodziewać się trochę ponad 6 milionów muzułmanów na terytorium Francji, a w 2050 roku, 7,5 miliona. Czyli nadal jesteśmy bardzo daleko od tych 16 milionów, którymi tak namiętnie straszysz. Dodam jeszcze, że Francja obecnie liczy 66 milionów mieszkańców, a muzułmanie stanowią 7,5% populacji. W 2050 roku, będzie to 10%. Jesteśmy zatem daleko od czarnych wizji Houellebecqa.
Francuscy muzułmanie w większości pochodzą z Północnej Afryki (Maroko, Algieria, Tunezja), a co za tym idzie wyznają mniej radykalny odłam Islamu. Ci radykalni muzułmanie, którymi tak chętnie i, niestety, skutecznie, straszysz Polaków, którzy muzułmanina w życiu na oczy nie widzieli, pochodzą z terenów Syrii czy Arabii Saudyjskiej, gdzie wyznaje się radykalne i ortodoksyjne odłamy Islamu. Nie będę tu wchodzić w szczegóły, bo nie mam do tego odpowiedniego wykształcenia, ale myślę, że jeśli chcesz, to sama znajdziesz odpowiednie książki na ten temat. 
Jeśli zagłębiłabyś się jeszcze bardziej w ten temat, to wiedziałabyś, że fragmenty o biciu kobiet, zabijaniu niewiernych i wszystkie inne okropności to zwykłe manipulacje. Zdanie wyjęte z kontekstu i przekształcone po to, by ludzie Tobie podobni, łykali te bzdury, bali się ich lub wcielali je w życie. Jeśli do tego jednego zdania dorzucimy jedno lub dwa zdania, które występują wcześniej i jedno lub dwa zdania po nim, kontekst kompletnie się zmienia. 
Możesz zapytać skąd jestem tego pewna? Po prostu nie bałam się rozmawiać z muzułmanami o ich religii. Pierwszą muzułmankę poznałam na studiach w Polsce. Była Polką, a jej mąż był Tunezyjczykiem. Nie nosiła hijabu. Miałam wtedy w głowie dokładnie taki sam obraz Islamu, jakim Ty straszysz, więc ta dziewczyna w pewnym sensie mnie przerażała. Myślałam o niej, że jest biedna, że pewnie mąż ją bije i w ogóle jak ona mogła zmienić religię, ale ona, jak na złość, wydawała się szczęśliwa. Pewnego dnia po prostu z nią porozmawiałam. Pytałam o jej religię, żeby zaspokoić moją ciekawość, a ona chętnie mi odpowiadała. Możesz sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Islam nie jest taki straszny, jak go malują, a jihad nie jest świętą wojną. 
We Francji poznałam innych muzułmanów - w pracy, na imprezie, na studiach - nie zadręczałam wszystkich pytaniami, ale jeden z moich znajomych, wierzący i praktykujący Marokańczyk, bardzo chętnie opowiadał mi o swojej religii. I tak obalał po kolei wszystkie mity, które mu przedstawiałam. Dowiedziałam się także, że kobieta nie ma obowiązku noszenia hijabu, że w Koranie jest tylko napisane, że ma być skromna. Myślę, że gdyby mój znajomy był takim strasznym potworem, tak jak to opisujesz w licznych wywiadach, raczej nie obalałby tych mitów.
W zbieraniu informacji posiłkowałam się również stroną Sajidine, która w bardzo dokładny sposób tłumaczy wszystkie zagadnienia związane z tą religią.

Wiem, że bardzo lubisz imię Mohammed, ale tutaj też muszę Cię rozczarować. Owszem, jest to najbardziej popularne imię na świecie, ale nie we Francji. Ba... Nie znajduje się ono nawet na liście najpopularniejszych imion z ostatnich 70 lat! Tak, to też dokładnie sprawdziłam i nie musiałam nawet szperać w papierach - wystarczyło zapytać wujka Google o najpopularniejsze imiona we Francji.

Inna kwestią, którą chętnie poruszasz w swoich wywodach, są strefy no go. Nie wiem jak to wygląda w innych krajach - zaznaczam to od razu. Według Ciebie taka strefa istnieje we Francji, na przedmieściach Paryża. Wiem nawet, o którą miejscowość Ci chodzi - Saint-Denis w departamencie 93. I tutaj też muszę Cię rozczarować! Mieszkam w Pierrefitte sur Seine, które sąsiaduje z Saint-Denis i z Sarcelles (strefa no go w 95 departamencie). Urzęduję tu już od 3 lat, wracam do domu o różnych porach, kupuję mięso u rzeźnika halal, często bywam zarówno w Sarcelles jak i Saint-Denis, i, co za pech!, jeszcze nie zostałam pobita, zgwałcona i w dodatku żyję. Na mojej ulicy znajduje się meczet i też nikt się do mnie nie przyczepił. Oczywiście, ostrzegano mnie przed Saint-Denis zanim się tu przeprowadziłam, ale w gruncie rzeczy, to mit. Ot, trochę gorsza, może brzydsza miejscowość, w której 90% mieszkańców to imigranci, ale to, że ktoś jest imigrantem lub wyznaje Islam, nie oznacza, że z miejsca jest przestępcą, terrorystą czy gwałcicielem.

W którymś z wywiadów mówiłaś również o tym, że Francja na pewno stanie się pierwszym muzułmańskim krajem Europy, bo Francuzi, a raczej mniejszość muzułmańska, na pewno wybiorą prezydenta muzułmanina. Za dużo Houellebecqa się naczytałaś! Mieszkasz w Polsce, nie znasz mentalności Francuzów, ich zwyczajów i przywiązania do wartości głoszonych od Rewolucji - Wolność, Równość, Braterstwo. Inną wartością, od której Francuzi nie odstąpią, jest laickość. Naprawdę myślisz, że Francuzi daliby przerobić swój laicki kraj, na kraj półksiężyca? Nie zauważyłaś jak chętnie Francuzi wychodzą na ulicę kiedy z czymś się nie zgadzają? Zaczęło się od Rewolucji. Teraz strajk jest uznawany za narodowy sport Francuzów. Oczywiście przeczytałam Soumission Houellebecqa, podobnie zrobili moi znajomi, ale ja nie jestem Francuzką, nie mam ich mentalności (chociaż coraz bliżej mi do francuskiej mentalności niż do polskiej), dlatego dla mnie taki scenariusz był możliwy. Moi znajomi, a wszyscy popierają partie lewicowe i w żaden sposób nie są związani ze skrajną prawicą, rozwiali moje wątpliwości. Gdyby mieli wybrać między prezydentem z partii muzułmańskiej, a prezydentem z Frontu Narodowego, to wybraliby partię Marine Le Pen. 

Mówisz, że obchodzi Cię los muzułmanek, które według Ciebie są źle traktowane. Nie mówię, że tak nie jest... Są kraje, w których faktycznie panuje szariat. Jednak jeśli naprawdę chcesz im pomóc, to proszę, wyjedź do tych krajów i tam zmieniaj świat. Walcz o ich prawa, ale tam, na miejscu. To im o wiele bardziej pomoże niż sianie jeszcze większej ignorancji i nienawiści w Polsce. 
Tak swoją drogą, to nie uważasz, że lekką hipokryzją jest piętnowanie Islamu za podejście do kobiet, a następnie pochwalanie tego, że Twój ojciec pilnował Twojej cnoty, czy tego, że jesteś uległa wobec partnera? 
Ja nie dam sobie wmówić, że moi znajomi, ich rodziny czy znajomi znajomych są źli tylko dlatego, że urodzili się w takich, a nie innych rodzinach, że nie mogli wybrać religii. Bo czy dziecko ma coś do powiedzenia w sprawie religii, w duchu której zostaje wychowane? Dla mnie najważniejsze jest to, jakim kto jest człowiekiem, a nie to jaką religię wyznaje.

Pozdrawiam,
Agnieszka