samedi 30 avril 2016

Mon avril 2016

I kolejny miesiąc za nami! Nie wiem, gdzie te dni mi uciekają! W kwietniu sporo się działo, więc bez zbędnych ceregieli przejdźmy do rzeczy.

Do premiery Nuit Bouffe zostało 148 dni. Powinno być o 7 dni więcej, ale musieliśmy przesunąć premierę o tydzień, z 2 października na 25 września. W planning teatru wdarł się mały błąd i dyrektor nie zauważył, że 9 października jest już zarezerwowany. Nie do końca odpowiadała mi 2-tygodniowa przerwa po premierze, więc stwierdziłam, że już poświęcę te 7 dni i zrobimy premierę wcześniej, żeby trupa miała chociaż jeden spektakl po premierze.  


Kwiecień zaczęłam od pokazania mojemu zespołowi sali. Te 2 godziny spędzone w teatrze w towarzystwie dyrektora i części zespołu były dla mnie niezwykle męczące, o czym pisałam w Półmetkowych Refleksjach
Niedługo potem powstał pierwszy afisz spektaklu. Muszę przyznać, że jestem z niego bardzo zadowolona, ale prawdopodobnie trzeba będzie go zmienić. Nie jest mi to na rękę, ale czasami trzeba iść na ustępstwa. Mimo że afisz podoba się większości zespołu, to mam dwie dziewczyny, które nie są do końca zadowolone, a co za tym idzie, ich niezadowolenie może zaważyć na jakości promocji. Schemat działania jest prosty - jeśli afisz podoba się wszystkim, to wszyscy będą mieli ochotę się nim pochwalić i zaprosić znajomych i znajomych znajomych. Jeśli afisz nie podoba się chociażby dwóm osobom, to te dwie osoby mogą, nawet nieświadomie, dawać negatywne sygnały swoim znajomym, przez co możemy tracić publiczność. 
Dlatego trzeba regularnie i skutecznie łechtać ego aktorów, bo zadowolony aktor, który czuje się ważny i doceniany, to aktor, który chętniej będzie promował spektakl i przyprowadzał widzów. 


W kwietniu odkryłam również jak ważną rolę w każdym projekcie artystycznym odkrywa asystent. Z reguły asystent ma mniej doświadczenia niż reżyser, więc asystuje reżysera żeby to doświadczenie zdobyć. W przypadku Nuit Bouffe, mój asystent ma więcej doświadczenia niż ja. Jest nim Laurent Brusset, z którym pracowałam przy kilku innych spektaklach Compagnie de la Pleiade. Nie mogłam lepiej wybrać! Laurent jest poniekąd moją siłą napędową - myśli o wszystkim, a szczególnie o tym, o czym ja akurat bym nie pomyślała, służy mi cennymi radami i popycha do działania. Zazwyczaj spotykamy się w kawiarni Canon przy metrze Tolbiac i spędzamy długie godziny na dyskutowaniu o spektaklu. To znaczy dyskutowaniu... to są raczej regularne przesłuchania, bo Laurent wykłada mi wszystko to, o czym jeszcze nie pomyślałam i chce odpowiedzi. Przy okazji sprawdza też czy aby na pewno wszystko załatwiłam. Za jakiś czas napiszę osobną notkę o moim asystencie, bo do tej pory nie mogę się nadziwić jak bardzo mi pomaga udźwignąć ten projekt (nie tylko moralnie, ale również finansowo).

22 kwietnia odbyła się pierwsza próba z prawdziwego zdarzenia. 3 godziny pracy i ustalania szczegółów. Postanowiłam zacząć próby od pracy nad tekstem. Przyznaję, że jest to przyzwyczajenie, które wyniosłam z innych spektakli, ale jednocześnie ta, bądź co bądź, nudna próba pozwala mi na dyskusję nad każdą rolą i na pokierowanie każdego aktora we właściwą stronę. Potem będziemy tylko pogłębiać tę pracę aż do uzyskania zadowalającego efektu. Serio, praca przy stole jest bardzo nudna. ;) 
Największym jednak problemem jest sala do prób. Pisałam już w jednej notce o kosztach wynajęcia sali w teatrze. Teoretycznie znaleźliśmy tańsze rozwiązanie, ale nie wiadomo jeszcze czy uda nam się je zdobyć. Czekamy również na cieplejsze dni, bo wtedy część prób przeniesiemy na świeże powietrze do parków - rozwiązanie darmowe i przyjemne. 

Jeśli chodzi o papierologię to w kwietniu udało mi się załatwić wszystko oprócz konta w banku, ubezpieczenia i rejestracji grupy teatralnej w różnych organizmach socjalnych. Wniosek o wydanie licencji na wystawienie spektaklu został już wysłany - czekam tylko na komisję, a ta odbędzie się dopiero w czerwcu. Faktura z Prefektury Policji też została opłacona. Grupa teatralna dorobiła się nawet swojej pieczątki.

Powoli kompletuję akcesoria i kostiumy do spektaklu. Ostatnio kupiłam 6 rzeźbionych kieliszków (tzw. kryształowych) i zrobiłam wstępną rundkę po lumpeksach. Na szczęście, spektakl nie potrzebuje wymyślnych kostiumów, więc sporą część potrzebnych rzeczy moi aktorzy i ja mamy w domu, a resztę można tanio kupić w paryskich ciucholandach. Przyznam szczerze, że nie chcę wiedzieć jak będzie wyglądało moje mieszkanie pod koniec lata, kiedy zawalę je pierdyliardem siat i pudeł z rzeczami, których potrzebuję do spektaklu.

Kawiarnia Canon.
Kwiecień upłynął mi pod znakiem licznych wypadów do teatru, mniej lub bardziej udanych. 

2 i 29 kwietnia - Phèdre(s), Teatr Odeon, Paryż
Nowy spektakl Krzysztofa Warlikowskiego z Isabelle Huppert w roli tytułowej i dwoma polskimi akcentami w postaci Agaty Buzek i Andrzeja Chyry. Isabelle Huppert jest uważana za jedną z najlepszych francuskich aktorek, którą się kocha albo nienawidzi. Ja zakochałam się w jej grze. Sam spektakl jest dosyć trudny i długi, czyli typowy dla Warlikowskiego. Nie ogląda się go łatwo i przyjemnie, a w dodatku dobrze jest znać teksty, na których się opiera, żeby się nie pogubić i zrozumieć, co reżyser miał na myśli - zapewne dlatego 1/4 sali pustoszeje w trakcie przerwy. Ja lepiej go zrozumiałam dopiero za drugim razem, ale opowiem Wam o tym w oddzielnej notce. 

8 kwietnia - Verino, Apollo Theatre, Paryż
O Verino pisałam już w grudniu. Bardzo lubię wracać na jego spektakl, mimo że znam go praktycznie na pamięć. Ten facet mnie po prostu relaksuje.

9 kwietnia - Scène imaginaire de Krzysztof Warlikowski, Teatr Odeon, Paryż
To tak naprawdę nie był spektakl, a spotkanie z Krzysztofem Warlikowskim, podczas którego opowiadał o tekstach, które go inspirują. Wszystkie teksty były czytane przez Isabelle Huppert, a ja byłam tak zafascynowana jej grą, że nawet nie pamiętam, co czytała. ;) 
Możecie posłuchać tego wywiadu na stronie France Culture.

16 kwietnia - La Passion, Teatr Menilmontant, Paryż
Chcę obejrzeć ten spektakl już od 2 lat i w tym roku miałam nawet zarezerwowane zaproszenie. Problem polega na tym, że wbiłam sobie do głowy, że spektakl jest grany o 20. Był o 16. Pasja w teatrze Menilmontant jest grana już od 80 lat i każdego roku jest inna. 

17 kwietnia - Romeo et Juliette, Komedia Francuska, Paryż
Teatralny klasyk w jednym z najważniejszych francuskich teatrów. Spektakl podbił moje serce i z wielką chęcią wróciłam na widownię Komedii Francuskiej w towarzystwie Niki.

Scenografia Phèdre(s) w teatrze Odeon.
Kwiecień to dla mnie miesiąc sesji letniej. Siłą rzeczy, w tym miesiącu, prawie wszystkie książki, które przeczytałam, były związane z moimi studiami. Wypiszę jednak tylko te, które przeczytałam od początku do końca, ponieważ przejrzałam w tym miesiącu sporo książek, ale nie musiałam przeczytać wszystkich w całości, żeby coś z nich wyciągnąć.

14. Bachantki, Eurypides.
Tragedia grecka, którą przeczytałam trochę przez przypadek. Mój promotor strasznie ekscytuje się tym, że jestem Polką, a co za tym idzie, podobno mogę lepiej zrozumieć spektakle Warlikowskiego, dlatego podesłał mi jedną ze swoich studentek, która pisze pracę semestralną o Bachantkach w reżyserii Warlikowskiego. Nagranie Bachantek, którym dysponuje biblioteka teatralna na uczelni, nie ma francuskich ani angielskich napisów, dlatego pomagałam dziewczynie w tłumaczeniu tekstu. No a do tego potrzebowałam jakiejkolwiek znajomości tekstu. Swoją drogą - spektakl z Andrzejem Chyrą i Jackiem Poniedziałkiem w rolach głównych jest genialny!

15. 70 ans de café-concert 1848-1918, Pierre-Robert Leclercq.
Pierwsza książka, którą przeczytałam do mojej pracy semestralnej. Mimo że jest to książka naukowa, to potrafi przenieść czytelnika do XIX wieku, dzięki czemu świat kabaretów staje się jeszcze bardziej kolorowy.

16. Danseuses de cabaret: de la lumière à l'ombre, Anna Aurken Reglin.
Kolejna bardzo ciekawa książka, która może nie za bardzo pomogła mi przy pracy semestralnej, ale pozwoliła mi dowiedzieć się więcej o tancerkach Moulin Rouge czy Lido. Zawiera nie tylko przekazy historyczne, ale również opowieści obecnych tancerek tych dwóch kabaretów.

17. Szekspir i uzurpator - rozmowa z Krzysztofem Warlikowskim, Piotr Gruszczyński.
Wywiad rzeka z Walirkowskim o jego teatrze. Bardzo dużo mówi o jego wizji teatru i świata. W dodatku Warlikowski odpowiada na pytania Gruszczyńskiego w taki sposób, że ciężko jest się oderwać od lektury. Pochłonęłam tę książkę w 2 wieczory.

W kwietniu nie oglądałam filmów, bo nie miałam na to czasu. Za to chciałabym Wam pokazać piosenkę, której słuchałam na okrągło. Jest to dobrze znane El Tango de Roxanne w wykonaniu trupy La Legende du Roi Arthur podczas tegorocznego koncertu Sidaction w Lido. Swoją drogą, gorąco Wam polecam posłuchać wszystkich wykonawców - uważam, że w tym roku koncert Sidaction mógł pochwalić się świetnymi artystami i równie świetnymi wykonaniami znanych piosenek.
Sidaction jest to organizacja, która od ponad 20 lat zbiera środki na walkę z AIDS.



A jaki był Wasz kwiecień?