dimanche 24 avril 2016

Tyle jest dni w jednej minucie - Romeo et Juliette w Komedii Francuskiej.

Romeo i Julia są jedną z najpopularniejszych par kochanków w historii literatury. Z tego też powodu, twórcy filmowi i teatralni chętnie sięgają po ich historię, jednak rzadko udaje im się stworzyć oryginalną wersję tego klasyka, która zapadałaby widzom w pamięć. To odwieczny problem nie tyle klasyków literatury, co dzieł teatralnych - powstało już tyle wersji Romea i Julii przez ostatnie 400 lat, że ciężko jest zrobić coś niepowtarzalnego. Coś, czego teatr nie widział wcześniej. Większość reżyserów potyka się na głównych postaciach i, choćby nie wiem jak nowoczesna była ich wersja, Julia i Romeo pozostają dwiema infantylnymi beksami. Ich historia staje się patetyczna i po prostu nudna. Dlatego też, po obejrzeniu 3 musicalowych wersji (2 francuskich i 1 polskiej) tej, bądź co bądź, pięknej historii, darowałam sobie oglądanie jej w teatrze.

Photos: V. Pontet


W tym roku, z okazji 400 rocznicy śmierci Shakespeare'a, spora część francuskich twórców rzuciła się na sztuki Shakespeare'a z mniejszym lub większym sukcesem. Po obejrzeniu fenomenalnego Ryszarda III w reżyserii Thomasa Jolly'ego, myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Na szczęście, spotkała mnie miła niespodzianka. Może i Romeo i Julia w reżyserii Erica Rufa nie przebiła Ryszarda III, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Tak bardzo, że z przyjemnością poszłam na ten spektakl jeszcze raz.

Eric Ruf przenosi nas do słonecznej, biednej Italii z lat 30 i już od początku spektaklu, mamy wrażenie, że wygrzewamy się w słońcu Werony. Białe, gipsowe, lekko obdarte mury i oświetlenie imitujące ruch słońca, sprawiają, że prawie czujemy ciepło, suche powietrze i kurz upalnych dni poprzedzających tragedię. To wrażenie jest tak realne, że bez problemu wchodzimy w historię i śledzimy ją angażując praktycznie wszystkie zmysły. Ciężko jest oderwać wzrok czy nawet przestać słuchać tekstu.

Jeremy Lopez i Suliane Brahim.
Zaraz po pięknej oprawie scenicznej, w oczy rzuca nam się młodość i wolność. Najpierw ta statystów, a potem głównych bohaterów. Julia jest ucieleśnieniem beztroski nastoletnich lat. Suliane Brahim, która interpretuje rolę Julii, pokazuje nam ją w dosyć niesztampowy sposób. Jest to dziewczyna energiczna, wesoła, pełna życia i pełna nadziei. Nawet kiedy sprawy przybierają niezbyt dobry obrót, nie popada w melancholię, nie uderza w patetyczny ton. Jej Julia jest prostolinijna, dziewczęca, co oczywiście podkreśla jej tragedię, ale dzięki takiej postawie ta tragedia nie staje się ciężka tak jak w przypadku innych wersji. Być może jest to spowodowane tym, że Suliane Brahim ma już 36 lat, a co za tym idzie, inaczej patrzy na tę rolę niż wtedy, kiedy miała 20 lat. Jak sama przyznała w jednym z wywiadów: Młode aktorki topią się w roli Julii. Moim zdaniem coś w tym jest, bo chyba większość młodych dziewczyn wyobraża sobie Julię tylko przez pryzmat jej śmierci. Tymczasem jest to rola pełna niuansów.

Romeo stanowi za to kompletne przeciwieństwo Julii. Jeremy Lopez serwuje nam Romea melancholijnego, płaczliwego, co, moim zdaniem, świetnie kontrastuje z Julią i mimo wszystko dodaje świeżości sztuce. Wiecie... taki Romeo z Cierpień młodego Wertera. Zazwyczaj Romeo jest okolicznym bawidamkiem, który podbija miasto ze swoimi kompanami - Mercuciem i Benvoliem. Tym razem jest odwrotnie i wydaje mi się, że taki układ sił jest lepszy, a przynajmniej nie powiela po raz enty utartego schematu.

Scena balkonowa.
Innym, ciekawym aspektem tej wersji Romea i Julii jest tekst. Spora część francuskich krytyków woła o pomstę do nieba, ponieważ uważają, że Eric Ruf zrobił z tragedii Shakespeare'a komedię. Dla mnie to kolejny element ożywiający starą historię. Jeśli chcecie usłyszeć oryginalny tekst w całości, to nie jest to wersja dla Was. Oczywiście, Ruf nie wyciął ani nie zmienił najważniejszych scen sztuki, ale dodał sporo subtelnych zmian, dzięki którym publiczność się śmieje, a spektakl zyskuje na lekkości i świeżości. W gruncie rzeczy, Romeo i Julia to sztuka pełna niuansów (jak większość sztuk Shakespeare'a), więc dlaczego z nich nie korzystać? Thomas Jolly udowodnił, że warto jest wyciągnąć z postaci to, czego może niekoniecznie się po niej spodziewamy, a Eric Ruf potwierdził, że można to zrobić nawet z legendą.

Suliane Brahim
Romeo i Julię w reżyserii Erica Rufa możecie obejrzeć w Komedii Francuskiej w Paryżu do 30 maja 2016 roku. Jeśli lubicie klasyki, to ta wersja na pewno Was nie zawiedzie - może tylko rozbudzić Wasz apetyt na więcej. Jeśli jednak nie jesteście fanami klasyków czy nawet teatru, to i tak polecam Wam obejrzeć ten spektakl. Może się przekonacie? A nawet jeśli nie, to dobrze zobaczyć tę, bądź co bądź, legendarną sztukę chociaż raz w życiu w dobrze zrobionej wersji.