jeudi 5 mai 2016

Vite fait #1

Od jakiegoś czasu, jeden z moich kotów, Etoile, stał się bardzo upierdliwy. Możecie pomyśleć "Ale jak taka słodka, puszysta kuleczka futra może być upierdliwa?" No... Może... I to bardzo!
Otóż Etoile postanowił robić mi pobudkę bardzo wcześnie rano i około 5-6 rano zaczynał miauczeć. Nie byłoby problemu, gdyby po prostu chodził sobie po mieszkaniu i miauczał. Mimo że ma donośny głos, to jakoś specjalnie nie reaguję na to, nawet jeśli się obudzę. Etoile obrał jednak inną strategię: właził na łóżko, podchodził do mnie na sąsiednią poduszkę i miauczał prosto do ucha. Wrażenia z takiej pobudki są niezatarte, szczególnie wtedy, kiedy zasypiałam około 3-4 nad ranem. 
Ja wiem, że kot ma wbudowaną funkcję budzika i jeszcze chyba się taki nie zdarzył, który by tej funkcji nie miał w pakiecie. Ale u Etoile załączyła się funkcja budzika z 5-minutowymi drzemkami przez minimum godzinę. Oznacza to ni mniej ni więcej, że 5 minut po tym jak go uspokoiłam, on na nowo zaczynał miauczeć. I tak przez godzinę w porywach do półtorej. Było to szczególnie frustrujące kiedy musiałam wstać o 8 do pracy, a on od 6 do 7 dawał swój koncert. 
Na początku myślałam, że po prostu próbuje wyłudzić przysmak, więc dla świętego spokoju wstawałam po pierwszym miauknięciu, dawałam mu przysmak (który swoją drogą musi leżeć na szafie, inaczej zniknąłby w godzinę), kładłam się z powrotem. 5 minut później coś spadało ze stołu. Kolejne 5 minut później magnesy leciały z lodówki (również nowe zainteresowanie mojego kota). Następnie kot wracał na poduszkę z donośnym miaukiem, ja się wkurzałam, znowu coś leciało, znowu magnesy, miauk, bum, magnes, miauk, bum, magnes, miauk i tak w kółko przez godzinę. 
Dopiero 3 dni temu odkryłam jak zaradzić tym pobudkom. Etoile przyszedł jak zwykle rano obudzić mnie miauknięciem, a ja byłam tak zmęczona, że tylko zmieniłam pozycję i postanowiłam go ignorować. Zmieniając pozycję wyciągnęłam ręce do góry, na poduszkę, tak, że łokcie miałam lekko zgięte, a dłonie splecione - moje ramiona tworzyły coś na kształt okręgu. Moja 5-kilowa kupa futra weszła w ten okrąg, zakręciła się kilka razy i położyła. Łepek i 2 łapy ułożyła na moim lewym ramieniu i po prostu zasnęła. Kiedy chciałam zmienić pozycję, Etoile zaciskał pazury na mojej ręce i nie chciał jej puścić. No to tak zostałam. Spaliśmy razem w tej pozycji do południa. 

------------------------------------------
To pierwszy wpis z nowego cyklu "Vite fait", w którym będę opisywała anegdotki z mojego życia codziennego i publikowała je najpierw na fan page'u, a potem na blogu.
Jeśli jeszcze nie śledzisz mnie na Facebooku, możesz to zrobić kilkając TU albo w odnośnik po prawej stronie.