vendredi 17 juin 2016

5 francuskich osobistości teatralnych, które powinieneś znać.

W czerwcu, Klub Polki na Obczyźnie proponuje Projekt nad Projektami, a tym samym proponuje nowym klubowiczkom napisanie artykułu odnoszącego się do jednego ze starszych projektów. Ja akurat opowiem Wam o sławnych osobach, które wpłynęły na historię Francji. A konkretniej na historię teatru. Nie mogłam przecież wybrać innego tematu!
Jednak historia teatru francuskiego jest dosyć obszerna i zawiła, dlatego przedstawię Wam tylko 5, moim zdaniem, najważniejszych przedstawicieli francuskiego teatru. Po jednym na stulecie. Wybór nie był łatwy i jest oczywiście subiektywny, ale myślę, że niejeden teatrolog by się ze mną zgodził.



Jean Racine (1639-1699)



Autor z epoki klasycyzmu uważany za sztandarową postać tego okresu. Mimo niezbyt obszernej twórczości (11 tragedii i 1 komedia), zdobył uznanie młodego Ludwika XIV. W swoich sztukach porusza głównie tematy wyciągnięte z mitologii greckiej, przez co jest uważany za rywala Pierre'a Corneille'a. 
Charakteryzuje się głównie oszczędnością środków, nienagannymi dwunastozgłoskowcami oraz dogłębną analizą psychologiczną postaci. Do tego, bardzo przestrzega reguł narzuconych przez Akademię Francuską jeśli chodzi o zasadę trzech jedności (jedność czasu, miejsca i akcji), co czyni go przykładnym autorem klasycyzmu. 
Ja osobiście nie za bardzo przepadałam za Racinem kiedy studiowałam romanistykę. Jednak kiedy bardziej zagłębiłam się w jego twórczość, piękno wersów mnie zafascynowało. Do tego, dobrze powiedziane aleksandryny tworzą niezwykle przyjemną dla ucha melodię - prawdziwa uczta dla miłośników języka francuskiego.
Mimo że najbardziej znaną sztuką Racine'a jest Fedra, ja polecałabym zacząć przygodę z tym autorem od Andromaque - moim zdaniem, to jedna z najpiękniejszych sztuk jakie czytałam.

Pierre-Augustin Caron de Beaumarchais (1732-1799)



Beaumarchais może nie ma jakichś specjalnych zasług jeśli chodzi o rewolucję w teatrze, i może jest trochę zapomniany, ale nie możemy mu odmówić tego, że jego Wesele Figara wywołało swego czasu skandal i do tej pory jest jedną z najsłynniejszych oper. Powszechnie uważa się, że Beaumarchais przepowiedział Rewolucję Francuską. Ile w tym prawdy? Cóż... Oczywiście nie ma tutaj mowy o jasnowidztwie. Wesele Figara opowiada za to o tym, jak sługa sprzeciwił się swemu panu. W XVIII wieku było to oczywiście nie do pomyślenia, przez co sztuka wywołała spory skandal. Władze innych państw, nie tylko Francji, co i rusz cenzurowały Wesele Figara. Nawet Mozart, zafascynowany tą sztuką, miał problemy z jej wystawieniem, ponieważ ówczesne władze Austrii bały się, że Wesele Figara zacznie podjudzać lud. 
Ja zetknęłam się z tym autorem po raz pierwszy w musicalu Mozart l'Opera Rock. Słowa, które padły tam a propos tej sztuki tak bardzo mnie ujęły, że nawet pisałam pracę semestralną o Weselu Figara

Ja nie chcę mówić o rewolucyjnych ideach, ale o rozdartych, ludzkich namiętnościach. Figaro niesamowicie mnie wzrusza, a jego bunt, jest buntem wolnego człowieka. 

Victor Hugo (1802-1885)



Tego autora nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu. Tak jak my mamy Słowackiego i Mickiewicza, tak Francuzi mają Victora Hugo. Podobnie jak Racine, styl Hugo jest prawdziwą perełką i warto przeczytać chociaż jedną z jego książek dla samego rozkoszowania się językiem francuskim. Jego dorobek artystyczny jest imponujący i chyba życia mi nie starczy na przeczytanie wszystkiego. 
Ponad to, Victor Hugo dokonał niesamowitej rewolucji w teatrze francuskim, bez której być może jeszcze przez długi czas słuchalibyśmy aleksandrynów, a sztuki pisane by były wierszem. Wszystko zaczęło się w 1827 roku, kiedy to Victor Hugo napisał przedmowę do swojej sztuki Cromwel. W tejże przemowie podkreślił, że zasady teatru klasycznego są trochę przestarzałe i zbyt sztywne dla nowych form z XIX wieku. Następnie, w 1830 roku, w teatrze Odeon w Paryżu miała miejsce premiera sztuki Hernani, która całkowicie zrywała z regułami teatru klasycznego - czyli z trzema jednościami, z mówieniem wierszem i tak dalej. Polemika wokół spektaklu jest symbolicznym początkiem epoki romantyzmu we Francji. Żeby było ciekawiej to ta polemika trwała ponad miesiąc, a w czasie spektaklu na sali odbywały się dantejskie sceny - ani romantycy, ani klasycy nie chcieli ustąpić. Koniec końców, jak każda rewolucja, tak i ta powoli wprowadziła swoje zasady do życia. Dzięki niej słynne dwunastozgłoskowce Racine'a nie brzmią już jak deklamowany wiersz, a jak normalne zdania. 
Jeśli zaś o mnie chodzi, to uwielbiam Nędzników Victora Hugo, a szczególnie postać Eponine. Ale to już chyba wiecie. ;)

Jean Vilar (1912-1971)



O Jeanie Vilarze już kiedyś pisałam, przy okazji artykułu o zasadach savoir-vivre w teatrze. Nie mogłam go jednak pominąć tutaj. Tym bardziej, że ciężko mi było równie ważną osobę we francuskim teatrze w XX wieku. Nie mówię, że takich nie było (bo było i to sporo), ale wydaje mi się, że to właśnie Vilar ma najwięcej zasług jeśli chodzi o zmiany.
A co takiego mu zawdzięczamy? Przede wszystkim otworzenie teatru dla biedniejszych klas socjalnych. Dzięki temu, wyjście do teatru nie jest szczególnym wyjściem zarezerwowanych tylko dla najbogatszych. To on zniósł również wymóg odświętnego ubierania się do teatru. 
No i to on stworzył Festiwal w Avignonie - międzynarodowe wydarzenie organizowane co roku w lipcu, podczas którego mamy szanse obejrzeć najlepsze sztuki z całej Francji, a czasem i świata. Jest to jedno z najważniejszych wydarzeń teatralnych w roku. Festiwal istnieje od 1947 roku i jeszcze tak się nie zdarzyło, żeby został odwołany.

Thomas Jolly (1982-...)



Ostatnia na mojej liście osobistość XXI wieku, to mój bardzo subiektywny wybór.  Thomas Jolly to młody reżyser, który jest uznawany za jednego z najzdolniejszych reżyserów swojego pokolenia. Urodzony w Rouen, jest mocno związany ze swoim regionem. Tam też jego trupa La Piccola Familia jest zarejestrowana i tam zazwyczaj pracuje. Nie przeszkadza mu to jednak przyjechać od czasu do czasu do Paryża i pokazać, co potrafi.
Jego estetyka idealnie wpisuje się w XXI wiek - u niego scenografią jest światło. To światło buduje przestrzeń, a on się nim bawi. Dodatkowo bardzo dogłębnie analizuje sztukę i każdą postać w tej sztuce. Zdobył uznanie dzięki niezwykłej reżyserii dwóch sztuk Shakespeare'a - Henryka VI, który trwał łącznie 13 godzin (!) oraz Ryszarda III, który trwał tylko 4 godziny. Obejrzałam obydwa te spektakle - Ryszarda III na żywo, a Henryka VI na DVD - i obydwa sprawiły, że zaniemówiłam. Nigdy nie spotkałam nikogo z taka wyobraźnią i jeśli Thomas Jolly chce nam pokazać swój świat, to ja zawsze będę chętna by zobaczyć ten jego świat.