lundi 13 juin 2016

Quand on a que l'amour... - Love Circus

Koniec sezonu zbliża się wielkimi krokami. Miałam już przygotowywać małe zestawienie najlepszych spektakli jakie widziałam w tym roku, a tu niespodzianka. Poszłam na spektakl, po którym nie wiedziałam czego się spodziewać i przepadłam. Tym samym odkryłam jeden z najpiękniejszych musicali jakie kiedykolwiek widziałam.
Panie i Panowie! Love Circus!




Love Circus to historia 3 sióstr, które są właścicielami cyrku/kabaretu w słynnej sali Folies Bergere. Osierocone jako nastolatki, uważają, że nad ich rodziną, związaną z cyrkiem od pokoleń, wisi klątwa, którą rzuciła na nich ich praprapra...prababka - gwiazda cyrku, która popełniła samobójstwo po zdradzie męża. Jest w tym ziarenko prawdy, ponieważ do ich trupy cyrkowej należy Ombre, duch, który był świadkiem wydarzeń sprzed 150 lat, a może nawet ich powodem? Czy aby na pewno wszystkie romanse kończą się źle?

Folies Bergere to jedna z najsłynniejszych paryskich sal. Działa już od prawie 150 lat i zyskała miano legendarnej chociażby dzięki temu, że to właśnie na jej scenie pokazano po raz pierwszy nowy gatunek spektaklu jakim jest music hall (nie mylić z musicalem) oraz... nagą kobietę. To na tej scenie mogliśmy zobaczyć Josephine Baker, Charliego Chaplina, Benny Hilla, Edith Piaf, Dalidę, Franka Sinatrę i wiele innych legend muzyki i teatru. 
Ja mam dosyć osobiste podejście do tej sali i nie ukrywam, że marzę o tym, by pewnego dnia stanąć na tej scenie. Dlatego też bardzo przeżywałam to, że w końcu przekroczyłam próg Folies Bergere nawet jako widz. 
Sala sama w sobie nie jest zbyt duża, ale ma niesamowity klimat. Czuć w niej historię. 

Foyer Folies Bergere.
Widziałam już wiele spektakli, musicali, a także spektakli cyrkowych w moim życiu. Jednak nigdy nie widziałam spektaklu, podczas którego cała sala wstrzymywała oddech patrząc na wyczyny artystów na scenie. 
Nie spodziewałam się też, że Love Circus, spektakl, który nie był za bardzo promowany, okaże się jednym z najlepszych jakie w życiu widziałam. 

Akcja spektaklu rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: spektakl w spektaklu oraz za kulisami. Widz śledzi więc dwie historie: z jednej strony ogląda spektakl przygotowany przez trupę cyrkowców i animowany przez Compere i Commere, Rose i Ombre, przez który poznaje legendę Folies Bergere (samobójstwo gwiazdy music hallu); a z drugiej strony śledzi historię 3 sióstr, ich rozterki na temat miłości oraz poznaje tajemnice bohaterów, które powoli łączą obydwa poziomy historii w całość. 
Już sama ta forma jest dosyć niezwykła, ponieważ dostajemy mnóstwo bodźców, historia się nie nudzi i nie wydaje się banalna. Świetne i oryginalne rozwiązanie, jeśli chcemy mówić o miłości. 
Nie jest to musical, do którego skomponowano oddzielną muzykę. Spektakl opiera się na dobrze znanych piosenkach o miłości w nowych aranżacjach i w zaskakującej reżyserii - z cyrkowymi popisami w tle. Nie wiem jak Wy, ale do mnie bardziej przemawiają odpowiednio wkomponowane akrobacje niż zwykła choreografia. Uważam, że muzyka nabiera wtedy zupełnie innego wymiaru. Do tego spora część akrobacji po prostu zapierała dech w piersiach, co jeszcze bardziej podkreślało wydźwięk piosenek i sprawiało, że scena stawała się po prostu magiczna. W spektaklu występowały również standardowe numery cyrkowe - żonglerka czy... rzucanie nożami. 

Trupa Love Circus również okazała się jedną z lepszych jakie miałam okazje oglądać. Niezwykle zgrana i utalentowana. Jej energia była po prostu zarażająca i nawet ja, padnięta po całym tygodniu prób i pracy, naładowałam przy nich baterie. Od razu widać, że zespół dobrze się rozumie. Na szczególną uwagę zasługują Vincent Heden w roli Ombre, Lola Ces w roli Rose oraz Simon Heulle w roli Yoop. Ten ostatni wygrał jakiś czas temu francuski Mam Talent, dzięki swoim popisom na Chinese Pole. Przyznam, że jego wyczyny najbardziej mnie poruszały. 

Warto również zwrócić uwagę na kostiumy, które nie tylko zostały bardzo starannie wykonane, ale również świetnie wpisują się w klimat spektaklu. Są takie jakie powinny być - kolorowe, wesołe, cyrkowe. 

Jedynym minusem tego spektaklu jest to, że nie wydano żadnego DVD ani nawet płyty z utworami. Jestem tym bardzo zawiedziona, bo chciałabym móc wrócić do tego spektaklu kiedy tylko będę miała ochotę. No ale może uda mi się jakoś zdobyć nagranie. ;) 

Niestety ocknęłam się za późno, więc spektakl nie jest już grany. Być może, a raczej mam nadzieję, spektakl powróci jeszcze do Folies Bergere. 
Poniżej zostawiam Wam kilka filmików, które przybliżą Wam atmosferę tego cudeńka. W tym cudowne Quand on a que l'amour w wykonaniu Loli Ces i Simona Heulle, które podbiło moje serce.