samedi 19 novembre 2016

5 francuskich filmów, które warto zobaczyć.

Kolejny miesiąc i kolejny projekt Klubu Polki na Obczyźnie. Listopad upływa nam pod znakiem kinematrografii. Frakcja francuska jest dosyć liczna, więc ciężko mi było wybrać filmy, które jeszcze nie zostały zaprezentowane przez inne Klubowiczki. Nie udało mi się uniknąć powtórzeń, ale postanowiłam, że nie napiszę Wam o różnych, znanych filmach, a przedstawię Wam raczej filmy jednego z moich ulubionych aktorów: Pio Marmai. 





Pio Marmai to zdecydowanie jeden z bardziej zdolnych aktorów młodego pokolenia. Świadczy o tym chociażby liczba głównych ról w filmach oraz to, że w czym by nie zagrał, film staje się sukcesem. Lubię jego grę, a przy okazji uważam, że tematyka filmów, w których gra jest po prostu dobra. Często poruszająca, czasami śmieszna. Idealna na długie jesienne wieczory i nie tylko.

Un heureux événement

To dzięki temu filmowi poznałam Pio Marmai. Un heureux evenement to komedia romantyczna oparta na motywach powieści Eliette Abecassis o tym samym tytule i wyreżyserowana przez Remiego Bezancon. W filmie poznajemy dwoje młodych ludzi, Barbarę i Nicolasa. Obserwujemy jak się w sobie zakochują, a następnie wieńczą swoją miłość narodzinami pierwszego dziecka. Jednak czy to tytułowe szczęśliwe wydarzenie wzmocni ich miłości? Tego dowiecie się oglądając film.
Często wracam do tego filmu głównie ze względu na to, że jest przyjemnie lekki do oglądania.



Le premier jour du reste de ta vie

Kolejny film Remiego Bezancon - nie da się ukryć, że panowie lubią ze sobą pracować - tym razem obyczajowy. Podobno patrzenie jak dzieci dorastają to najwspanialszy spektakl w życiu człowieka. A przynajmniej tak twierdzi głowa rodziny, Robert Duval. Mąż Marie-Jeanne Duval i ojciec trójki dzieci, Raphaela, Fleur i Alberta. Każde z nich przeżyło dzień, który odmienił ich życie: wyprowadzka z domu, pierwszy raz, nie udany podryw... Tak przyziemne sprawy mogą wpłynąć na naszą przyszłość i relację z bliskimi. I o tym właśnie jest ten film.
Ja za każdym razem ryczę, a potem wracam do niego i znowu ryczę.



La ritournelle

Kolejny film obyczajowy, tym razem z reżyserii Marca Fitoussi. Małżeństwo w średnim wieku, Brigitte i Xavier,  musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości po wyprowadzce dzieci. Rutyna ciąży jednak coraz bardziej Brigitte, co zagraża pożyciu małżeńskiemu pary hodowców krów. Ponowne rozpalenie płomieni namiętności wydaje się być niezwykle trudne.
Ten film, podobnie jak Un heureux evenement, ogląda się lekko i przyjemnie. Co prawda, Pio Marmai jest w nim jak na lekarstwo, ale za to w rolę Brigitte wciela się niesamowita Isabelle Huppert - ikona francuskiego kina.



Toute première fois

Mówiłam już, że lubię dobre komedie romantyczne? Nie? Oto kolejna. Moim zdaniem, jedna z lepszych komedii romantycznych jakie kiedykolwiek powstały, wyreżyserowana przez Maxime'a Govare.
Jeremie ma 34 lata, dobrze prosperującą firmę i od 10 lat jest w szczęśliwym związku ze swoim partnerem, z którym planują ślub. Czy w tak idealnym życiu może zdarzyć się jakieś nieszczęście? Może! Pewnego dnia, Jeremie budzi się w łóżku nieznajomej kobiety. Co z tego wyniknie musicie zobaczyć sami! Ja dawno się tak nie uśmiałam.



Nos futurs

Zaczęłam filmem Remiego Bezancon i skończę filmem Remiego Bezancon. 
Nos futurs to historia Yanna, który po imprezie urodzinowej, postanawia odnowić kontakt z dawno niewidzianym przyjacielem, Thomasem. Kiedy spotykają się po latach, okazuje się, że Thomas zachowuje się jakby zatrzymał się w czasie i nigdy nie dorósł. Yann za to wydaje się dużo poważniejszy niż wskazuje jego wiek. Wpadają więc na szalony pomysł, który ma pomóc Yannowi odzyskać młodość, a Thomasowi dorosnąć: powtórzyć imprezę ich życia w tym samym składzie, co kiedyś. 
Mimo że ten film wygląda na komedię, to ma jednak drugie dno i to drugie dno niesie ze sobą bardzo mocne przesłanie. Jest to jeden z lepszych filmów jakie widziałam.



Jakie francuskie filmy są Waszymi ulubionymi? Widzieliście któryś z wyżej wymienionych?