mercredi 18 janvier 2017

Highly Sensitive Person

Długo zastanawiałam się nad tym, czy chcę pisać o przypadłości, która niektórym osobom może wydać się dziwna. Pomyślałam jednak, że może znajdą się osoby, które również borykają się z tą przypadłością i choć trochę pomogę im zrozumieć jak można z nią żyć. Sama dopiero niedawno dowiedziałam się, że coś, co uważałam za upierdliwą stronę mojego charakteru, jest już dawno zbadane, ma nazwę i, co najważniejsze, nie musi być upierdliwe. Cecha, którą traktowałam przez lata jako wadę, stała się moim sprzymierzeńcem. Zaletą.
Moja przypadłość to HSP (Highly Sensitive Person), czyli Wysoka Wrażliwość.


Czym jest HSP? Jest to cecha wrodzona występująca u około 20% ludzi i zwierząt. Często jest mylona z introwersją oraz nieśmiałością. Nie oznacza to, że osoby z wysoką wrażliwością nie mogą być introwertykami czy nie mogą być nieśmiałe. Mogą i ja jestem tego najlepszym przykładem! Czym więc jest Wysoka Wrażliwość? Jest to silniejsze, pod względem emocji, postrzeganie świata. Tak to mogę określić w skrócie. Do tego osoby z Wysoką Wrażliwością bez przerwy analizują sytuację, w której się znajdują. Niestety, analizowanie różnych bodźców może być, i często jest, bardzo uciążliwe i przytłaczające, przez co osoby z HSP mają potrzebę przebywania w samotności. Oczywiście jest to skrótowy opis Wysokiej Wrażliwości.

Jak z tym jest u mnie? 
Nie lubię tłumów i przebywanie wśród dużej grupy ludzi mnie męczy i denerwuje, dlatego też nie lubię chodzić po sklepach, centrach handlowych, a wyprzedaże to najgorszy okres w roku. Jednocześnie, kiedy już jestem zmuszona do kontaktu z większą grupą ludzi, to długo zastanawiam się, co powiedzieć, jak to powiedzieć. Oczywiście ma to związek z moją wrodzoną nieśmiałością, ale generalnie potrzebuję czasu żeby się otworzyć. Na początku znajomości potrafię być bardzo powściągliwa. 
Stresuję się kiedy mam za dużo na głowie. Można powiedzieć, że nawał obowiązków doprowadza mnie do szału - dlatego tak bardzo ważne było dla mnie wsparcie asystenta podczas pracy nad Nuit Bouffe. Pominę już to, że pracy było tyle, że mało kto by to udźwignął, jednak brak realnego wsparcia zaważył mocno na projekcie. 
Potrafię postawić się w czyjeś sytuacji z wielką łatwością. Mam tak od dziecka. Nie chodzi tu o zwykłą empatię, ale o wyczuwanie emocji (jakkolwiek to brzmi). Po prostu potrafię wyczuć emocje jakiejś osoby w stosunku do mnie lub przewidzieć czyjeś emocje w stosunku do mojej decyzji, słów itd. Ponadto emocje, które sama odczuwam są silniejsze niż u normalnej osoby. Większość pozytywnych lub negatywnych dyskusji (szczególnie negatywnych) rozpamiętuję przez długi czas. Podobno fachowo nazywa się to bogatym życiem wewnętrznym. 
Nie lubię popełniać błędów i staram się tego nie robić. W każdej dziedzinie życia. 
Kiedy jestem rozdrażniona lub przytłoczona mam tendencję do wycofywania się, uciekania. Nie jest to dobra rzecz, bo moje relacje z innymi osobami na tym cierpią. Staram się z tym walczyć. 
Drażni mnie hałas. Szczególnie ten nagły, niespodziewany jak krzyk dziecka, klakson, trzaśnięcie czymś.
Potrafię dostrzegać i zapamiętywać szczegóły, które umykają innym. Po prostu odbieram rzeczywistość w zwiększonym zakresie.
Łatwo się wzruszam i zachwycam. Jeśli ktoś spotyka mnie na ulicy i widzi, że mam łzy w oczach, to nie dlatego, że mam alergię czy oczy mi łzawią z innego powodu. Prawdopodobnie słucham wtedy piosenki, którą uważam za piękną i mnie wzrusza albo myślę o czymś, co wywołuje takie a nie inne uczucie. Jeśli chodzi o zachwyt, to potrafię zachwycić się najmniejszą pierdołą. Nieważne czy to będzie gra świateł na scenie, w parku czy w domu, czy może czuły gest jakiejś osoby w metrze czy cokolwiek innego. Piękno mogę dostrzec wszędzie. Jednak często czuję się z tego tytułu niezrozumiana, bo po prostu większość osób z mojego otoczenia nie potrafi zrozumieć mojego postrzegania świata. Dla niektórych moje argumenty, wizje itd. są po prostu nielogiczne.
Równie łatwo można mnie rozśmieszyć i przestraszyć. Śmieję się dużo i z byle czego. Rozśmieszenie mnie to najłatwiejsza rzecz pod słońcem. Tak samo jak przestraszenie... Organicznie nienawidzę horrorów. Czasami mam ochotę obejrzeć jakiś film z tego gatunku, jednak wiem, że wywoła on u mnie mnóstwo stresu i że będę siedzieć jak na szpilkach nawet jeśli będzie to najbardziej denny horror jaki kiedykolwiek powstał. 
Potrafię słuchać innych. Jestem z tych osób, które słuchają, nawet jeśli problemy drugiej osoby nie za bardzo mnie interesują. Staram się jednak wysłuchać i służyć dobrą radą. Do tego, nienawidzę kiedy ktoś mi przerywa kiedy mówię i sama nikomu nie przerywam ani nie wtrącam się w rozmowę. 

Kiedyś, część z powyższych cech uważałam za mocno upierdliwe wady. I nadal uważam, że jest to upierdliwe, jednak teraz wiem, że taka jest już moja natura. Nie mam zamiaru udawać osoby, która nie jest wrażliwa (bo jak wiadomo, wrażliwość nie jest w cenie), ale pracuję nad tym, by te mniej przyjemne cechy nie wpływały za bardzo na moje życie codzienne. Z kolei te pozytywne, szczególnie jeśli chodzi o postrzeganie świata, traktuję jako swego rodzaju dar. Życie pokazało mi już, że rozszerzone postrzeganie świata można wykorzystać w pracy naukowej i artystycznej - mój promotor jest zachwycony moją analizą sztuk teatralnych, ponieważ pokazuję mu aspekty sztuki, których on nie widział. Gorzej jest z wykorzystaniem mojej wrażliwości w pracy artystycznej, ponieważ albo muszę trafić na kogoś, kto ma podobny poziom wrażliwości do mojego, albo na kogoś, kto bezgranicznie mi zaufa. Uważam jednak, że Wysoka Wrażliwość to swego rodzaju dar. Nawet jeśli moje relacje z innymi nie są idealne, to wiem, że mogę nad nimi pracować. Tak samo jak mogę wykorzystać moją wrażliwość jako moją broń.